Kopiowanie to najwyższa forma pochlebstwa?

W sumie miałem dzisiaj nic nie pisać, ograniczyć się tylko do krótkiego wpisu na FB. Obowiązków multum, terminy gonią, czasu mało. Jednak przeglądając w wolnej chwili RSSy natknąłem się na dwie ciekawostki i w sumie poczułem inspirację.

Zastanawialiście się kiedykolwiek jak Portal od Valve wyglądałby w 2D? Jeśli tak to szykuje nam się właśnie coś w tym stylu , a zowie się to, wait for it, Gateways.

Jak widać po zwiastunie twórcy gry, Smudged Cat Games, postanowili wprowadzić do formuły gry modyfikacje w postaci zmiany rozmiarów postaci i przemieszczanie się w czasie. Wygląda to całkiem sympatycznie. Formuła nie jest co prawda nowa i twórcy jakoś szczególnie nie unikają porównań pt. “Portal 2D” (ciężko by im było), jednak tyle dobrze, że postanowili wprowadzić jakieś dodatki zamiast klonowania Portala w 2D…

…no chyba, że za błogosławieństwem Valve, czym przeskakujemy do sprawy nr 2. Kojarzy ktoś grę Johann Sebastian Joust? Jeśli nie to zapraszam na stronę podaną w linku. Sama gra mnie osobiście nie zainteresowała szczególnie, jednak jakiś czas temu twórcy Jousta mieli tarcie z inną firmą odpowiedzialną za klon ich gry na iOS– Papa Quash. Próżno jej szukać na iTunes, gra została zdjęta przez twórców, firmę Ustwo. Sytuacja jest śliska – Ustwo winę zwala na zleceniodawcę (jakiś gościu z Big Brothera UK), zasłania się, że ów osobnik mówił im, że ma pełną zgodę Die Gute Fabrik na portowanie gry, że gra miała być udostępniona do zakupu z jego konta na iTunes, ale coś się zepsuło. Natomiast twórcy Jousta zastrzegają, że nigdy zgody na coś takiego nie wyrażali i nie wyrażają. The plot thickens, a jak jest dokładnie – ciężko powiedzieć. Niestety nie jest to pierwszy przypadek nieautoryzowanych klonów gier indie i na pewno nie ostatni. Swego czasu popularna Terraria też nazbierała krytyki jako “Minecraft inaczej”.

W gruncie rzeczy ciężko mi się zgodzić ze stwierdzeniem załączonym w tytule, bo nie lubię klonów. Owszem, ciężko jest obecnie wymyślić coś oryginalnego i sympatyzuję z obydwiema stronami w przypadku konfliktów “niechcący wymyśliłem coś uderzająco podobnego do produktu grupy X i mają teraz o to pretensje”, bo jest to stres zarówno dla zespołu, który sądził, że ma coś innowacyjnego, jak i dla tych, którzy poczuli się zmałpowani, a udowodnić kto ma rację może być ciężko. W gruncie rzeczy w tej kwestii bardzo przydaje się zaznajamianie z nowinkami na rynku “co kto przygotowuje” jednak też nie jest to 100% zabezpieczenie przed powyższą sytuacją. Pół biedy też, gdy ktoś bierze sprawdzoną formułę, ale dokłada do niej sporo nowego od siebie – przynajmniej wkłada jakiś wysiłek w to, aby wpuścić nieco świeżego powietrza w koncept. Najbardziej przykre są przypadki plagiatów, gdy ktoś ewidentnie machnie ręką i postanowi skopiować cudzy pomysł jota w jotę, bez zgody oryginalnego twórcy. Raz, że jest to brak szacunku dla twórcy pierwowzoru i próba zarobienia na jego pomyśle, a dwa, że kopiowanie w gruncie rzeczy niczego nie uczy i jest spore prawdopodobieństwo, że proces kopiuj-wklej będzie w przyszłości powtarzany, aż do pierwszego starcia z prawem lub zupełnej straty zaufania do firmy wśród graczy.

Wiem, idealizm tutaj wali po oczach na kilometr, ale fajnie jest oglądać gry zrobione z pomysłem, gdzie można szybko stwierdzić “O, to jest ciekawe, nie myślałem, że ktoś wykorzysta tę mechanikę w taki sposób” albo “Tego jeszcze nie widziałem!” . Z drugiej strony ciężko się patrzy na tytuły oznaczone terminem innowacyjny, które nawet koło tego słowa nie stały, za to znajdują się podejrzanie blisko innych gier. Niestety granica między rozbudową pomysłu, a zwykłą kopią jest bardzo rozmyta, dlatego jeśli nie jest się pewnym to najlepiej zerknąć do internetu zastanowić się trzy razy i zasięgnąć czyjejś opinii by uniknąć niepotrzebnych konfliktów. Gry dla mnie zawsze były medium dla nowych pomysłów, nowych wyzwań, wnoszenia czegoś nowego i zaskakującego ku frajdzie innych. Szkoda by to zepsuć kopiami z kopii, czyż nie?

6 myśli na temat „Kopiowanie to najwyższa forma pochlebstwa?

  1. O no widzisz, tego nie wiedziałem. To teraz dodatkowo będzie Gateways jeszcze. Swoją drogą na YT nawet nawiązali do ciasta 😛 Ciekawe jak się powiedzie tej grze, nowe zastosowania dla portali są nawet ciekawe, choć dostawałem przy tym zwiatunie oczopląsu chwilami…

  2. Super Mario Portal też był. A co do kopiowania – po co się silić na oryginalność jeśli można wziąć już sprawdzony koncept i exploitować go do końca świata. Portal jest przykładem, ale popatrz na milion klonów Tetrisa, Mario, Contry i innych starych gier… Na fali klonów Dooma była nawet osobna kategoria gier „Doomowate”. Cóż w dzisiejszych czasach ciężko o oryginalność dlatego polecam Dear Eshter – miałem to opisywać, ale to bardziej pasuje do Ciebie niż do mnie 🙂

  3. Teraz mnie wszyscy będą zasypywać Portalopodobnymi grami xP Nie wspominałem już we wpisie, ale rzuciło mi się to w oczy patrząc np. Google Play i liczne tower defense’y, które się w sumie tylko grafiką i settingiem różnią.

    Co do Dear Eshter to fajnie by było, ale środki chwilowo nie pozwalają, dlatego jak masz możliwość to zachęcam do zrecenzjonowania. Chyba czas zacząć myśleć nad reklamami na stronie, bo nie jestem jeszcze dość „hip” żeby mi kopie do recenzji zapodali, a rachunki trzeba płacić 😛

  4. „liczne tower defense’y, które się w sumie tylko grafiką i settingiem różnią” – Dungeon Defenders się imo bardzo wyróżnia w tym gatunku.

Dodaj komentarz