Młodość i Sprawiedliwość

Jak głosi mądrość (a przynajmniej jedna z wielu jej wersji)  “Najważniejsze w życiu to być sobą. Chyba, że możesz być Batmanem.”. Jednak czy aby na pewno? Życie superbohatera nie jest łatwe, a szczególnie jeśli ma się te naście lat, hormony szaleją, bunt młodzieńczy, trądzik, randki i takie tam. Wzloty i upadki młodzieńczej walki z przestępczością będziemy przeżywać wraz z bohaterami Young Justice.

Jak zasugerowałem już we wstępie, Young Justice to serial poświęcony zespołowi młodych bohaterów, którzy dotychczas pełnili rolę pomocników czołowych “szych” świata DC. Zaproszeni do Ligi Sprawiedliwości, Robin (Dick Grayson), Aqualad (Kaldur’Ahm), Kid Flash (Wally West) oraz Speedy (Roy Harper) sądzą, że dni asystowania mentorom dobiegają końca i wreszcie zostaną uznani za pełnoprawnych bohaterów. Niestety mimo wielu przywilejów, spotyka ich srogie rozczarowanie, które doprowadza rozgoryczonego Roya do kariery solo. Pozostali trzej młodzieńcy również nie są zachwyceni rozwojem wydarzeń, dlatego długo się nie zastanawiają i na wiadomość o problemach w laboratoriach S.T.A.R. ruszają razem na samowolną misję. Wyniki ich decyzji okazały się zaskakujące nie tylko dla nich samych, ale też dla członków Ligi. Wraz z nowymi towarzyszami Superboyem (Conner Kent), Miss Martian (M’gann M’orzz) oraz, nieco później, nową protegowaną Oliviera Quinna – Artemis, trzech młodych bohaterów dostaje to, o co tak usilnie się starali – Liga tworzy zespół do zadań specjalnych pod bezpośrednim kierownictwem Batmana i opieką m.in. Red Tornado czy Kapitana Marvela. I w sumie tyle w skrócie można powiedzieć, nie wdając się za bardzo w większe spoilery. Serial zaczął emisję na Cartoon Network w styczniu 2011 (pierwsze dwa odcinki emitowano w październiku 2010) i jak na razie dorobił się 33 odcinków, podzielonych na 2 sezony.

Graficznie Young Justice stoi na wysokim poziomie. Kreska jest bardziej realistyczna niż np. Justice League, które uwielbiam, czy Teen Titans do którego nie zdołałem się przekonać. Animacja jest płynna i cieszy oczy, choć nie jestem pewien czy nie wychwyciłem paru baboli. Ze względu na tematykę pewnych odcinków odniosłem wrażenie, że Young Justice potrafi być bardziej mrocznym serialem niż Justice League. Co prawda do stylistyki Batman: The Animated Series jeszcze daleko, ale w tym przypadku nie pasowałaby ona tak dobrze jak w serialu o Mrocznym Rycerzu. Do strony dźwiękowej również nie mam się jak przyczepić. Ścieżka dźwiękowa może nie jest szczególna, ale pasuje. Aktorzy podkładający głosy pod postaci są w większości dobrze dobrani, np. Bruce Greenwood po raz kolejny (po Batman: Under the Red Hood) wciela się w Batmana i robi to bardzo dobrze, choć bez pazura jaki miał Kevin Conroy. Tak samo Nolan North bardzo mi pasuje na młodego i buntowniczego Superboya.

Twórcy serialu postanowili zafundować wielu postaciom mniej lub bardziej drastyczny redesign. Ogólnie wychodzi to fajnie, jednak zdarzają się szczegóły, które zapewne w zamyśle twórców miały sprawić, że postać będzie ciekawsza. Czasem w efekcie jedynie drażnią widza. Chodzi mi tutaj np. o nachalne używanie przez Miss Martian zwrotu “Hello, Megan!”, które było urocze za pierwszym czy drugim razem, ale po kolejnych paru odcinkach sprawiało, że miałem ochotę ją udusić. Podobnie jest ze śmiechem Robina i jego okazjonalną obsesją na temat różnic w znaczeniu słów, np. “You’re overwhelmed. Freeze was underwhelmed. Why isn’t anyone just whelmed?”. Na szczęście twórcy chyba posłuchali odzewu fanów i nieco stonowali te elementy. Chyba najwięcej kontrowersji w temacie zmian wizerunku wzbudził Joker w odcinku “Revelation”. Graficy starali się osiągnąć chyba coś a’la Joker Ledgera, ale oczywiście stonowany na potrzeby kreskówki dla dzieci i młodzieży. W efekcie wyszedł, jak to określali to ludzie na YT, “hipster Joker” albo “co by było gdyby David Tennant został Jokerem”. Głos tej postaci podkłada Brent Spiner, znany szerszej publiczności jako Data ze Star Trek TNG. Fani ostro skrytykowali taką wizję i ciężko się im dziwić. Osobiście, choć przeżyłem szok, to byłem zaintrygowany tym nowym Jokerem i miałem nadzieję, że twórcy wykorzystają świeży pomysł. Niestety, nic z tego.

Muszę przyznać, że nie oglądałem wcześniejszego serialu o młodych bohaterach DC jakim było Teen Titans. Design postaci i wstawki humorystyczne nie zachęciły mnie szczególnie do zapoznania się z tym tytułem i sprawiły, że do Young Justice podchodziłem bardzo ostrożnie. Serial jednak zdołał mnie porwać już w pilotażowych odcinkach i śmiało mogę powiedzieć, że jest to jeden z lepszych seriali animowanych DC. Scenarzyści się postarali i nie dostaliśmy nachalnego serialu o super-nastolatkach. Postacie są wiarygodne, wzbudzają sympatie (czy antypatię jeśli mówimy o złoczyńcach) i dość szybko pozwalają się polubić. Problemy jakim stawia czoła zespół często sprawiały, że zastanawiałem się czy Batman stara się zabić te dzieciaki czy zniechęcić je do członkostwa w Lidze rozdzielając misje – jest niebezpiecznie, ale też intensywnie. Bardzo podobał mi się motyw “Superman – zły tata, Batman – dobry tata”, bowiem wyrywał Supermana z kanonu “idealnego bohatera”, a Bruce jest zaskakująco interesujący jako wzorowy przykład opiekuna. Zdecydowanie moimi ulubionymi odcinkami pierwszego sezonu są “Failsafe” i kolejny “Disordered”, gdyż faktycznie pokazują brzemię jakim jest stanowisko dowódcy zespołu i jak poważne efekty psychologiczne na młodej psychice może mieć rola superbohatera. Rozmowa Robina i Superboya z Black Canary są chyba moimi ulubionymi dialogami w pierwszym sezonie. Niestety nie zawsze jest cudownie i co jakiś czas Young Justice doświadcza spadku formy. Przykładem jest Joker, który miał potencjał na coś więcej, jednak scenarzyści zmarnowali to kiepskimi kwestiami i zachowaniem nieprzystającym niebezpiecznemu, gotowemu na wszystko psychopacie. Prędzej rozwydrzonemu dzieciakowi. Zdarzają się odcinki, takie jak np. “Secrets”, które są najzwyczajniej w świecie nudne i nie wnoszą nic do fabuły czy relacji między bohaterami – są to po prostu zapychacze w międzyczasie. Tak samo sposób w jaki rozwijana jest Miss Martian wydaje mi się nieco nierówny i niepokojący, jednak liczę na to, że dalszy ciąg drugiego sezonu nie zawiedzie w tej kwestii.

Podsumowując Young Justice to świetny serial o młodych superbohaterach. Mimo słabszych momentów jest on zrealizowany bardzo dojrzale i kolejne odcinki bardzo łatwo wciągają, więc cóż pozostaje mi innego do napisania jak: Oglądać!

Dodaj komentarz