Lenistwo nie popłaca

Przerwa wywołana wdrożeniem projektu przeciągnęła się i przez prawie dwa miesiące nie napisałem żadnego wpisu – dopiero wczoraj zorganizowałem się, żeby wrzucić informacje o STO Gateway. Wrzesień stoi pusty, a październik ledwie zipie. Dość powiedzieć, że tak długa przerwa jest jak kopniak w krocze dla oglądalności i nie ma się co dziwić, że po chudych miesiącach ledwie kto odwiedza stronę. Dobry blog, pomijając jakość, powinna cechować regularność wpisów. Prowadzenie bloga w sumie nie różni się w tej kwestii od takich dziedzin jak tworzenie gier, muzyki czy malowanie obrazów. Stworzenie czegoś wartego uwagi wiąże się, czy tego chcemy czy nie, z pewnym zobowiązaniem w stosunku do odbiorców – w końcu przyszli do nas, bo liczą na regularny napływ materiałów o interesującej, wartościowej treści. Z czym jeszcze może się wiązać lenistwo?

Oprócz zawodu jaki sprawiam czytelnikom, najgorszy okazał się dla mnie efekt psychologiczny jaki miało odstawienie wpisów. Nie chcę nikogo oszukiwać – gdybym pisał wyłącznie dla dobrego samopoczucia, to chowałbym teksty w elektronicznej szufladzie zamiast publikacji w sieci. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że pisanie na blogu najzwyczajniej w świecie poprawia mi humor i jest źródłem pozytywnej motywacji. I tutaj lenistwo mści się ponownie, gdyż powrót do pisania po długiej przerwie nie należy do łatwych. Styl zardzewiał, a wpisy powstają dużo dłużej niż w okresie regularnych aktualizacji. Jak sobie przypomnę jak lekko szło mi pisanie miesiąc temu to mnie szlag trafia. Dlatego postanowiłem poeksperymentować z nieco krótszymi wpisami, tak żeby pogodzić regularność wpisów z czasem. Nieco innym problemem jest kwestia o czym pisać, ale ten temat postanowiłem zostawić na kolejny wpis.

Niedawno premierę miała gra FTL: Faster Than Light. Gra przedstawia się bardzo ciekawie – wcielamy się w rolę dowódcy okrętu, którego zadaniem jest dotrzeć z ważnymi strategicznie danymi do floty Federacji, unikając przy tym zniszczenia ze strony sił Rebeliantów. Podczas naszej ekscytującej podróży będziemy atakowani, a statek gnębić będą awarie i uszkodzenia, z którymi musimy się uporać aby dane dotarły do dowództwa Federacji. Gra aktualnie cieszy się sporą popularnością i zapewne nie omieszkam pokusić się krótką recenzję, bo pomysł mi się bardzo podoba. Czemu jednak wspominam o FTL, a propos lenistwa? Otóż niewiele ponad roku temu wpadłem na podobny pomysł – gracz jest kapitanem statku, który podczas ogólnogalaktycznej katastrofy musi poprowadzić swój statek w stronę zdatnej do zamieszkania planety. Po drodze statek ulegałby częstym awariom, gracz musiałby unikać anomalii, ataków wrogich grup, no i pilnować morale, żeby załoga nie zbuntowała się w trakcie podróży. Oczywiście pomysł przeleżał w szufladzie i tutaj jest nauczka dla mnie, żeby nie odkładać pewnych rzeczy na jutro. Owszem FTL pewnie był w produkcji dużo wcześniej niż wpadłem na ten pomysł, zwłaszcza, że koncepcja urosła zainspirowana remake’iem serialu Battlestar Galactica, czyli nie byłby to zupełnie oryginalny produkt. Mimo to poczułem prztyczka w nos, że powinienem się wziąć w garść. Cóż, przynajmniej jest plus dla mnie (oprócz dodatkowej motywacji), że ktoś zrobił grę na temat, który mnie ciekawi i z tego co czytałem, zrobił ją bardzo dobrze.

A jak tam u Was, mieliście ostatnio jakieś "otrzeźwiające" doświadczenia?

 

 

Źródła:

1. Nothing to do list: http://www.dreamstime.com/stock-photography-to-do-list-:-nothing.-laziness-concept-image23098742

2. FTL: http://www.rockpapershotgun.com/images/12/feb/ftl1.png

Dodaj komentarz