Dogorywający nerd-kapitan wprost z piwnicy (i nieco wieści STO)

Się uśmiałem przy tym, zwłaszcza jak mamusia zaczęła mówić po klingońsku. Nie mieszkałem w piwnicy – moi rodzice nigdy by się na to nie zgodzili, a poza tym w ich piwnicy ciężko jest stanąć prosto, o spaniu czy siedzeniu nie wspominając. Nie mam kostiumu Klingona (a szkoda) i nikt do mnie “Kapitanie” nie mówił, chyba, że w kontekście wygłaszanych czasem przeze mnie oczywistych oczywistości. Niestety nigdy też nie byłem na konwencie trekowym. Fandom tego uniwersum w Polsce…jakiś jest. Niestety Star Trek nie jest tu tak popularny jak, np. Gwiezdne Wojny, a brak nowych, ciekawych produkcji osadzonych w świecie Treka nie sprzyja odświeżeniu nurtu. Z drugiej strony, boję się, że przy obecnej modzie jaka panuje wśród seriali dostalibyśmy coś mało strawnego. Nie zrozumcie mnie źle – jak bardzo kocham klasyczne seriale i motywy Star Treka, tak rozumiem, że czasy się zmieniły i uniwersum musi w jakiś sposób iść z duchem czasów. Jednak seriale dawały z reguły radę zrównoważyć główny wątek odcinka z odpowiednim poziomem pokładowego dramatu i mało zrozumiałego technobełkotu. Współcześnie bałbym się, że dostalibyśmy dramę przeplataną z dramą w uniformach Gwiezdnej Floty, bo to się teraz sprzedaje. Poza tym też nie sądzę, żeby jeden serial był w stanie rozruszać polski fandom. Star Trek u nas nie chwycił tak mocno jak w Stanach, a Jedi/Sith zawsze byli bardziej trendy niż oficerowie Gwiezdnej Floty. Sam nie wiem co byłoby potrzebne, żeby ST u nas rozkwitło, jeśli jednak ktoś uwielbia Star Treka i chciałby żeby ten temat gościł częściej na OddSphere niech da znać – zrobimy sobie tutaj mały bastionik trekkies.

 

 

Z wieści Star Trek Online – zaktualizowałem galerię o nieco screenów, głównie z rozgrywki oficerem po stronie Klingon Defense Force. Testowałem również STO Gateway – aplikację sieciową dzięki której możemy sprawdzić informacje na temat naszego kapitana, jego statku i załogi. Aplikacja jest w powijakach, męczą ją jeszcze błędy i w sumie nic ciekawego z nią nie możemy zrobić, najwyżej pochwalić się znajomym, że zamiast spędzania czasu na mieście wolimy ścigać Borga po godzinach. Jednak widać, iż jest to po prostu podstawa do większej aplikacji, pozwalającej nam w większym stopniu zdalnie zarządzać naszym okrętem, a może nawet i całą flotą.

Skoro już o flotach mowa to największą zmianą dla mnie w STO jest niedawna zmiana floty. Czemu?

Nadchodzi Sezon 7, który miałem okazję sprawdzić na testowym serwerze Tribble. Wraz z nowym sezonem gracz dostanie do dyspozycji system Reputacji, opierający się na indywidualnych projektach (podobnych do projektów na stacji kosmicznej floty, jednak realizowane przez jednego gracza). Zrealizowane projekty i zdobyte poziom przekładają się na nagrody w formie nowego sprzętu i pasywnych umiejętności. Dodatkowo każda flota będzie mogła rozwijać ambasadę na Nowym Romulusie – planecie osiedlonej przez Romulańskich i Remańskich dysydentów. Krótko mówiąc, będzie co robić i tutaj właśnie jest pies pogrzebany. W Yog-sothoth Platoon (flocie, założonej wraz z Ravenem, Duo, Deimem i Ozzem) zostałem praktycznie sam. Realizacja projektów w pojedynkę jest strasznie zasobo i czasochłonna. Wraz z kolejnym sezonem będzie potrzebne jeszcze więcej jednego i drugiego, dlatego floty jednoosobowe (a takich jest niestety wiele) będą przez wiele, wiele miesięcy, w bólach zbierać na pojedyncze etapy lub zrezygnują i dołączą do większej, aktywnej floty. Ja wybrałem to drugie, bo szkoda czasu i nerwów. Gdyby ktoś z Was grał w STO i byłby zainteresowany dołączeniem, po szczegóły odsyłam do dedykowanego wątku o flocie Patientia Sanctimonia.

batlhvaD!

PS. Szykuję się do recenzji FTL, bo gra jest naprawdę warta tekstu. Tak tak, będę pisał o czymś innym niż STO.

1 myśl na temat “Dogorywający nerd-kapitan wprost z piwnicy (i nieco wieści STO)

Dodaj komentarz