Mouse_Guard_RPG_Dice_1__32769.1321374563.1280.1280

O Magnusie i Lacey

Warhammer-Fantasy-Roleplay_Copernicus,images_big,13,83-86758-60-4Próbuję się przestawić z okazjonalnych, długich, wieloakapitowych tekstów na nieco krótsze, tak żeby było (mam nadzieję) szybciej i częściej. Niestety pewnie trochę czasu mi zajmie zanim się oduczę rozpisywania i odpowiednio dopasuję długość tekstów, dlatego proszę Was o cierpliwość. W ramach pierwszego takiego tekstu krótka historia o Warhammerze i o tym ile jeden bohater może znaczyć dla dziecka.

Dokładniej to rozchodzi się o ten tematDla wszystkich, którzy nie przeczytali, bo zostawili obiad na gazie albo im śpieszno z innego powodu: historia dotyczy dwójki rodzeństwa. Brat od 5 lat grał postacią Magnusa, weterana, który niejedno w życiu przeżył. Siostra, lat 11, wychowywała się na opowieściach brata o przygodach owego wojownika i wsiąknęła w RPG do tego stopnia, że sama stworzyła postać czarodziejki Lacey, która została towarzyszem niektórych przygód Magnusa. Niestety, aż do jednej sesji. Brat uznał, że siostra jest gotowa zagrać z jego dotychczasową drużyną. Wszystko szło dobrze, aż drużyna została zaatakowana przez mantikorę. W trakcie walki Lacey została strącona z klifu i dziewczynka już była gotowa użyć Punktu Przeznaczenia by ją uratować, jednak jeden z graczy przypomniał jej o zaklęciu pozwalającym chodzić w powietrzu na krótki dystans. Czarodziejka rzuciła zaklęcie, niestety zabrakło jej kawałeczka by wrócić na klif. Magnus rzucił się by jej pomóc, wysuwając w jej kierunku kolbę swojego karabinu. Lacey chwyciła się broni. Rzut kośćmi by wspiąć się do góry…i niepowodzenie. Czarodziejka przypadkowo chwyciła za spust, karabin wypalił prosto w wojownika – zabijając go na miejscu. Dość powiedzieć, że dziewczynka była zdruzgotana i z płaczem opuściła sesję. Winiła siebie za śmierć ważnej dla niej i brata postaci, której przygody wypełniały jej solidne 5 lat dorastania. Brat oczywiście starał się ją uspokoić, że nie jest to jej wina, że Magnus zginął w wypadku. Całej rozmowie towarzyszyło wyjaśnienie na temat śmierci i godzenia się z nią.

Mouse_Guard_RPG_Dice_1__32769.1321374563.1280.1280Nie jestem w stanie stwierdzić na ile historia jest prawdziwa, jak się zakończyła oraz czy siostra wróciła do gry. Wzruszyło mnie przywiązanie dziewczynki do Magnusa i silna reakcja jaka towarzyszyła śmierci bohatera. 5 lat wychowywania się na takich przygodach to szmat czasu. Nie dziwię się jak bardzo zaangażowała się w historię fikcyjnej postaci, zwłaszcza, że był to bohater kierowany przez jej brata i zapewne emocje jakie towarzyszyły jego opowieściom były jedyne w swoim rodzaju. Można się kłócić, że Mistrz Gry posunął się za daleko, że był okrutny. Owszem, można było uniknąć uśmiercania Magnusa i unieszczęśliwiania siostry gracza. Uważam jednak, że skoro dziewczynka była od tak długiego czasu wtajemniczana w świat Warhammera i gry RPG to taka sytuacja była nieunikniona. Pozostaje mieć nadzieję, że wsparcie brata oraz jego drużyny pomogło jej pogodzić się ze śmiercią Magnusa.

2427672_f260Cała ta opowieść ma dla mnie dodatkowe znaczenie o tyle, że wpędziła mnie w nostalgię za dawnymi sesjami, w których uczestniczyłem. Część z nich pamiętam lepiej, część gorzej, jednak zawsze miło jest siąść ze znajomymi i wspólnie powspominać. Nie raz towarzyszy temu przejęte przekrzykiwanie się co kto zrobił głupiego i jak bardzo wkurzaliśmy tą osobę, która miała nieszczęście w tamtej chwili piastować stanowisko Mistrza Gry. Każda sesja wiązała się ze szczególnym poziomem osobistego przywiązania, które, nawet po latach, sprawia, że żadna gra cRPG nie zastąpi klasycznego turlania kostkami, wertowania kartek podręczników i wykłócania się czy coś jest lub nie jest zgodne z zasadami. Cieszę się, że wiele lat temu zacząłem grać w RPG i mimo wszelakich sporów, nie zamieniłbym wrażeń z gry na nic innego. A czy Wy mieliście takie sesje, które zapadły Wam szczególnie w pamięć?

Źródła:

1. Okładka podręcznika: http://merlin.pl/Warhammer-Fantasy-Roleplay_Copernicus,images_big,13,83-86758-60-4.jpg

2. Historia Lacey i Magnusa: http://i.imgur.com/9PdTvxg.png

3. Kostki i mapa: http://cdn1.bigcommerce.com/server600/11808/products/91/
images/201/Mouse_Guard_RPG_Dice_1__32769.1321374563.1280.1280.JPG

4. Omójboże smok: http://s1.hubimg.com/u/2427672_f260.jpg

4 myśli na temat „O Magnusie i Lacey

  1. No ba! Jest sporo sesji, które zapadły w pamięć na… chyba już na zawsze. A to dlatego, iż wszystko, co działo się na sesjach było tak realne i interaktywne, że emocje z tym związane wryły się głęboko, czy też „odcisnęły swe piętno” w umyśle młodego człowieka 😉 I owszem, żadna gra cRPG nie jest w stanie zapewnić tylu wrażeń, zapewnić takiej dawki rozrywki oraz przeżyć, jak klasyczna sesja RPG, gdzie to nie postacie przeżywają przygody, a my sami. A jest tak dlatego, że świat, w którym „żyjemy”, poruszamy się i działamy, nie jest nam dostarczony na gotowo, na ekranie monitora, ale my sami tworzymy go w naszych głowach 🙂 Nic tego nie pobije!

    • Zaryzykuję focha ze strony przynajmniej paru czytelników i przyznam, że dużo lepiej wspominam sesje fantasy niż sci-fi, może temu, że fantasy zawsze wydawało mi się bardziej swodobne w doborze treści i wydarzeń losowych. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy, ale pewna losowość i chaos sesji fantasy były źródłem fajnych sesji i wspomnień 😀

    • Dzięki 😉 Nie jestem z niego w pełni zadowolony, ale z tekstami typu „refleksja/spostrzeżenie wywołana grą/obrazkiem/melodią” czuję się najwygodniej, co zresztą widać tutaj i w tekście o Chopinie.

Dodaj komentarz