Edward_in_game_ACIV

Yo ho, yo ho, a pirate’s life for me!

Gdy zobaczyłem ogłoszenie Ubisoft, iż kolejna gra z cyklu Assassin’s Creed będzie osadzona będzie w czasach pirackiego boomu między XVII, a XVIII wiekiem byłem bardzo zdziwiony. Po pierwsze nie oczekiwałem nowej części tak szybko. Po drugie – spodziewałem się, iż bohaterem kolejnej gry będzie bohater AC III, Ratonhnhaké:ton vel Connor Kenway. Po trzecie i w sumie najważniejsze – piraci w żaden sposób nie pasują mi do tej serii. Ubisoft z reguły wybierało specyficzne tło historyczne dla swoich gier. Najpierw mieliśmy syryjskiego asasyna walczącego z Templariuszami w czasach wypraw krzyżowych. Następny był renesansowy szlachcic Ezio Auditore da Firenze, który z żądnego zemsty młokosa ewoluuje w rozważnego i poświęconego wyższym celom mentora. Ostatni bohater to syn Brytyjczyka i rdzennej Amerykanki, który walczy o wolność i niepodległość w czasach rewolucji amerykańskiej. O ile wyprawy krzyżowe często pojawiają się w grach, tak renesans, a już tym bardziej rewolucja amerykańska, nie są tak wyeksponowane. Piraci średnio pasują do tego zestawu, biorąc pod uwagę choćby ich popularność w grach komputerowych.

Pierwszy zwiastun zostawił mieszane uczucia, bowiem Edward Kenway (tak jest, głównym bohaterem Assassin’s Creed IV jest dziadek Connora) nie wzbudzał takich wrażeń jak jego poprzednicy. W owym filmiku Edward Teach (znany szerzej jako Czarnobrody) snuje historię o sławnym piracie, postrachu mórz i oceanów, którego nawet on sam boi się w pewnym stopniu. Stoi to w sporej sprzeczności z dotychczasowymi asasynami, którzy byli przedstawieni jako “cień w tłumie”, nieznane zagrożenie, pojawiające się pozornie znikąd by zadać śmiertelny cios i zniknąć bez śladu. Dlatego ten sławny asasyn-pirat jest trochę jak świnka morska – ani świnka, ani morska. Oczywiście, nasz bohater będzie pewnie “straszyć ostrzem” przede wszystkim w portach, ale zastanawia mnie jak zrównoważą te dwa aspekty jego życia, żeby wilk był syty i owca cała. Ubisoft próbuje nas przekonać, że będziemy zadowoleni, ale pozwolę sobie dalej być sceptykiem.

Mimo powyższych zastrzeżeń, każdy nowy zwiastun tej gry ciągnie mnie do siebie. Ciężko mi ukryć, że strasznie lubię serię AC – głównie za ciekawych bohaterów, fikcyjne wydarzenia sprytnie wplecione w historię, świetną muzykę i fajną zręcznościową rozrywkę okraszoną czystym efekciarstwem. Pomijając jednak sentyment do samych gier, AC IV porusza tematykę, którą bardzo lubię. Zapytany “Piraci czy ninja?” bez wahania ogłosiłbym wyższość przepaski na oku, drewnianej nogi i papugi na ramieniu nad zamaskowanym człowiekiem w piżamie. Ze sporym sentymentem pamiętam takie filmy jak Karmazynowy Pirat, grę Sid Meier’s Pirates czy zestawy klocków LEGO z piratami w roli głównej, no i późniejsze produkcje w stylu Tropico 2 i cztery filmy o przygodach Kapitana Jacka Sparrowa. Oczywiście, można się sprzeczać, że najczęściej kontakt mamy z romantyczną, wybieloną wizją ludzi, którzy w zasadzie są morskim odpowiednikiem przydrożnego zbója, jednak im więcej przeglądam w sieci najróżniejszych materiałów tym bardziej fascynują mnie ci ludzie.

BlackFlag_promo_1

W dzieciństwie marzyło mi się wiele różnych, dziwnych profesji takich jak, np. oficer Gwiezdnej Floty czy hodowca dinozaurów. Pirat nigdy nie wydawał się pociągającą karierą – sztormy, bunty, choroby, napady i grabieże…definitywnie nie tęskno mi było za tak wątpliwymi przyjemnościami. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że takie życie zawsze kusiło wizją swobody i niezależności. Nigdy nie przepadałem za żeglugą z tatą, bo jako pasażer wiecznie się nudziłem, jednak wizja okrętu sunącego po falach bezkresnego oceanu niejednokrotnie pobudzała wyobraźnię. Aktualnie do dziecięcego podziwu dochodzi szacunek dla reguł i organizacji jaka panowała na takim okręcie. Kariera większości piratów trwała zaledwie kilka lat i jeśli kapitan chciał przetrwać chociaż tyle, musiał mieć pod swoim dowództwem sprawnie działający mechanizm. Niesamowite wydają się też przesądy i wierzenia jakie panowały wśród tych pozornie niezależnych ludzi. Choć wzbogacali się cudzym kosztem, piraci stali się symbolem wolności, który na zawsze będzie zachęcał do snucia szalonych fantazji o morskich przygodach. Dlatego też, mimo mych wątpliwości już dawno dałem się wciągnąć w szał na Assassin’s Creed IV: Black Flag.

A wy co sądzicie o piratach? “Piraci czy ninja”? Macie jakieś ulubione gry czy filmy o piratach? Czy jest coś co zawsze drażniło Was w przedstawieniu tej “profesji” w pop-kulturze?

Źródła:
1. Wszystkie filmiki pochodzą z oficjalnego profilu Assassin's Creed na YT: http://www.youtube.com/user/AssassinsCreed?feature=watch
2. Ikona wpisu: http://assassinscreed.wikia.com/wiki/File:Edward_in_game_ACIV.jpg
3. Edward w dżungli: http://assassinscreed.wikia.com/wiki/File:BlackFlag_promo_1.jpg

3 myśli na temat „Yo ho, yo ho, a pirate’s life for me!

Dodaj komentarz