sad-cardboard-robot

Gorsze dni

A miało być pozytywnie. Nowy rok, pierwszy wpis, ładne podsumowanie tego jaki był 2013 i co chciałbym w 2014 osiągnąć. Niestety czasami zdarzają się dni takie jak ten…

Wchodzę sobie na fejsika, patrzę co nowego, a tam news z profilu Star Trek Online, iż serwis mmorpg.com podał listę najlepszych, ich zdaniem, MMORPG w roku 2013. Na pozycji 6 znalazło się STO – temu w ogóle o tym trąbili. Pozycję 2 zajął natomiast Neverwinter. No i fajnie. Serwis, który nie jest zupełnie zapyziały, uznał, że dwa moje ulubione MMORPG są warte uwagi. To chyba dobrze, czyż nie? Otóż nie mógłbym się bardziej mylić i w komentarzach dowiedziałem się dlaczego. Otóż, wciągnięcie dwóch tak słabych gier autorstwa tak chciwej firmy jak Cryptic Studios udowadnia wyłącznie to, iż rok 2013 był bardzo słaby pod względem MMORPG i to, że mi się podobają świadczy ni mniej ni więcej o tym, że mam kiepski gust. Nic nowego – odkąd śledzę Massively regularnie to nie ma wpisu o którejkolwiek z tych gier, żeby w komentarzach nie pojawiły się bluzgi. Ba, od dwóch eks-członkiń floty też się solidnie nasłuchałem, że jestem zaślepionym fanboy’em, który broni złych gier złej firmy.

Wracam na FB, przeglądam dalej. O, na grupie Star Trekowej pojawiło się coś nowego…ojej, znowu ktoś narzeka na dwa ostatnie filmy. Po raz kolejny litania jak to “Jar Jar” Abrams najpierw zabił, a potem splunął na jeszcze ciepłe zwłoki Star Treka i że Khan-Brytol to abominacja, która nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego. Znów powinienem się wstydzić. Znów mam zły gust, bo mi się te nowe filmy podobają. Co gorsza na Into Darkness świetnie się bawiłem. Niestety moja wina sięga głębiej albowiem wielokrotnie pytany czy widziałem jakiś klasyk kina odpowiadam “Nie, nie chce mi się oglądać tych filmów”. Nie dość, że podoba mi się film obraźliwy dla “prawdziwego” fana Star Treka to jeszcze wolę go nad wiele klasycznych dzieł kinematografii. Wstyd do kwadratu, powiadam.

20547_original Ok, wiemy już w takim razie co lubię, a nie powinienem. Może teraz jakieś wskazówki na co nakierować mój spaczony gust? Facebook ponownie przychodzi mi z pomocą. Skoro już tak interesuję się grami to może e-sport! W Katowicach odbędą się finały Intel Extreme Masters 2014, wielkie wydarzenie e-sportowe! Turnieje, cosplaye, nagrody, międzynarodowe wydarzenie, tak bardzo cuda wianki, pieseł, wow i normalnie uszanowanko. Byłoby super, gdyby nie smutny fakt, że oglądanie wyczynów e-sportowców mnie interesuje równie mocno co oglądanie sportu klasycznego. Czyli wcale. Po prostu nie trafia do mnie urok oglądania jak ktoś inny gra w momencie kiedy sam mógłbym grać. Wiem, wiem, ci e-sportowcy grają niesamowicie, na światowym poziomie i nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić jak dobrzy są. Mimo tego, oglądanie cudzej gry w celu innym niż zdobywanie informacji mnie nudzi, dlatego e-mistrzostwa w e-ownieniu nie są dla e-mnie. No dobra, e-sportu nie lubię, ale może chociaż ze względu na te gry turniejowe bym się zainteresował? Nic z tego. W League of Legends, nigdy nie grałem i nigdy nie zagram, bowiem wszystkie MOBA kładą nacisk na najbardziej znienawidzony przeze mnie aspekt gier online – PvP. W pierwszego Starcrafta grałem dawno temu i nigdy mnie nie wciągnął, a sentymentem dużo bardziej darzę Command & Conquer niż klasyk od Blizzard. Tym samym druga część mnie interesuje mniej więcej tak bardzo jak zeszłoroczny śnieg. Szkoda gadać, to już nawet nie wstyd – nie ma dla mnie ratunku i powinienem się schować pod kamieniem spod którego wypełzłem. screenshot_2013-12-29-00-29-30 Można uznać, że się wywyższam, że traktuję się w sposób szczególny, bo mój gust jest wyjątkowy. Jestem buntowniczy, nonkonformistyczny, tak bardzo hipsterski, bo nie ekscytuję się tym czym plebs się ekscytuje. Taki ze mnie dzielny, samotny bojownik. W końcu racja jest po mojej stronie, tylko reszta jest zbyt zaślepiona i otumaniona, żeby to dostrzec. Cóż, znacie mnie już przynajmniej trochę drodzy Czytelnicy, sami oceńcie czy tak faktycznie jest. Ludzie, którzy nie znoszą tego co mi się podoba zawsze będą i z reguły wychodziłem z założenia, że powinienem wyjaśnić dlaczego coś mi się podoba i wybronić moich racji. Jeśli zacznę bluzgać po kimś kto skrytykował mój gust to tylko sprawi, że ta osoba utwierdzi się w swoich przekonaniach, że podoba mi się coś głupiego. Dlatego wielokrotnie podejmowałem walkę, nawet wobec osób, których wiedziałem, że nie przekonam. screenshot_2014-01-11-18-59-45 Lecz są takie dni jak ten. Dni gdy rozgoryczenie bierze górę i zamiast silić się na argumenty mam ochotę, niczym Wujek, Mistrz Ciętej Riposty, odpowiedzieć “spierdalaj” każdemu kto skrytykuje rzeczy, które mi się podobają. Dni kiedy mam dość krytyki i wolę pokazać środkowy palec zamiast cierpliwego ignorowania i w milczeniu udawania jak strasznie mnie to nie obchodzi. Wyszydzenia w rewanżu, złośliwej riposty. I czasem ulegam takim pokusom. Mimo, że to nic nie pomoże, nie zmieni cudzego zdania i wpędzi mnie jedynie w wyrzuty sumienia, że przecież nie tędy droga, że takie zachowanie nie da nic dobrego. Miałem pisać o tym czego bym chciał w 2014 roku, jednak są takie dni słabości, kiedy hamowanie impulsu jest trudniejsze niż zwykle, a inwektywy przychodzą dużo łatwiej niż dobra mina do złej gry. Dlatego też w nowym, 2014 roku, życzę sobie i Wam drodzy czytelnicy siły, odwagi, determinacji, pogody ducha i entuzjazmu do wszystkiego co nas bawi. By ten Nowy Rok obfitował w jak najmniej takich gorszych dni.

Źródła:

1. Sad cardboard robot: http://mork.fr/3615/public/avatards/sad-cardboard-robot.jpg

2. Benedict Cumberbatch: http://ic.pics.livejournal.com/age_of_green/24747075/20547/20547_original.jpg

8 myśli na temat „Gorsze dni

  1. Oj, jak bardzo masz racje. Nie wiem skąd się to bierze w dzisiejszych czasach, że jak nie lubisz tego co ktoś inny to jesteś gorszy i w ogóle się nie znasz. A jak skrytykujesz coś czym się jara większość to omojboze UMRZYJ. Ale każdy ma swoje granice i czasem bez środkowego palca niestety nie da rady 😛

    • Zdrowy rozsądek podpowiada, że tak się nie powinno robić, że to niedojrzałe i nieprofesjonalne, ale słowo daję, czasem ten środkowy palec kusi bardzo i zdarza mi się żałować, że paru osobom go nie pokazałem, ale było minęło 😉 Powyższy wpis też szczególnie dojrzały nie jest, ale czasem dobrze jest zrzucić coś z wątroby.

  2. No właśnie 🙂 Chociaż jak to kiedyś ktoś mądrze powiedział: denerwowanie się to mszczenie się na własnym zdrowiu za głupotę innych 😉

  3. Wujek Staszek pochwala twój punkt widzenia. Już dawno zostało empirycznie sprawdzone że obrażenie kogoś słowami powszechnie uznawanymi za nieuprzejme jest mniej bolesne dla oponenta niż udowodnienie mu w grzeczny i rzeczowy sposób że się myli. Użycie „spierdalaj” pozwala takiej osobie zachować swoje złudzenia iż ma rację podczas gdy gruntowna krytyka spowoduje nieodwracalną choć dziecinną reakcję „strzelenia focha”.Dlatego wujek Staszek zaleca aby swoim znajomym mówić w takich sytuacjach „spierdalaj” – no chyba że się chce zakończyć daną znajomość.
    – oczywiście, są osoby które nie reagują w ten sposób na rzeczową dyskusję, ale takie osoby nie wpieprzają się komuś z butami ich gust.

  4. …No to zawsze pozostaje ostateczny argument – Szpadel!
    Używamy szpadla na dyskutancie, potem na kawałku ziemi w środku lasku tworząc odpowiedni wykop i na koniec spowrotem wsypujemy poprzednio wykopaną ziemię.

    Po wygraniu dyskusji ubijamy ziemię. 🙂

Dodaj komentarz