Logo

To nie kurnik, to stacja bojowa!

Ech, pamiętam jakby to było wczoraj. Świeżo założone konto, ledwie garstka znajomych, pierwszy, nieśmiały kontakt z “Lubieniem tego” i „Udostępnianiem” czego się tylko da. Ten moment, gdy nieświadomie stawiałem pierwsze kroki na Facebooku. Oczywiście jako, że bardzo lubię gry, szybko zostałem wciągnięty we wszelakie gry facebookowe i to bodajże z winy Ravena, który akurat grał w coś co się zwało Ponzi, Inc. Potem poleciały wszelakie cośtam-ville i nie tylko, aż nadszedł moment, iż osiągnąłem nasycenie. Miałem już serdecznie dość budowania kurników, gnębienia i bycia gnębionym powiadomieniami “dorzuć cegłę” znajomych i chyba najbardziej niesatysfakcjonującym, z braku lepszego słowa, progresie w świecie gier. Pousuwałem co się dało i tyle. Aktualnie, jeżeli jest jedna rzecz, na którą mogę narzekać po zmianie telefonu na Nokię Lumię 920 z Windows Phone na pokładzie to brak fajnych gier. Sklep WP wieje nudą, klonami Temple Run i tower defence’ami. Dlatego, gdy me patrzałki  dostrzegły w Sklepie grę pt. Star Wars: Tiny Death Star, od razu ją zainstalowałem. 

O czym jest gra? Lord Vader i Imperator nie mają kasy, żeby dokończyć budowę Gwiazdy Śmierci dlatego wpadają na pomysł, żeby zbudować na pokładzie zaplecze gastronomiczno-mieszkalno-rekreacyjno-usługowo-sklepowe aby gawiedź radośnie przybywała i wydawała kredyty, które zostaną przeznaczone na budowę tajnych poziomów imperialnych. Tak, dobrze przeczytaliście. Gra w zasadzie jest klonem Tiny Tower (w końcu to ten sam developer) osadzonym w świecie Gwiezdnych Wojen. Budujemy poziomy, ulepszamy je, zatrudniamy mieszkańców, uzupełniamy zapasy sklepów, a za zarobione kredyty potajemnie, budujemy właściwe poziomy Gwiazdy Śmierci , np. poziom więzienny, superlaser itd. Dodatkowo mamy windę, którą wozimy klientów po piętrach, a oni, oprócz zakupów, skracają czas pozostały do wyłożenia nowych towarów. Gdy aplikacja jest nieaktywna sklepy dalej sprzedają towary, więc, gdy wrócimy do gry czeka nas komunikat w formie siedzącego w swym fotelu Imperatora, który informuje nas, iż pod naszą nieobecność stacja zarobiła określoną ilość kredytów. Niestety gra obsługuje mikrotransakcje, więc za prawdziwe pieniądze możemy kupić lepsze windy, odblokowywać wybrane poziomy, specjalnych VIPów poprawiających działanie naszych poziomów lub dodatkowe kredyty.

tinydeathstar-prev-01

Co ratuje tą grę? Przede wszystkim grafika. Jestem typem człowieka, którego urzekają duże piksele podane w odpowiedniej formie i Tiny Death Star tak właśnie je serwuje. Postacie są wprost przeurocze (zwłaszcza Vader i Imperator), animacje i design poszczególnych poziomów są fajne i przyjemne dla gałek ocznych. No chyba, że ktoś ma ewidentną alergię na wyraźną pikselozę. Po drugie – dźwięk. Same efekty dźwiękowe nie są zbytnio wyszukane, ale muzyka nadrabia z procentami, bowiem podczas gry przygrywać nam będą bardzo skoczne aranżacje znanych motywów z filmów. Tak brzmi Marsz Imperialny. Przyznam, że zdarzało mi się go nucić właśnie w tej wersji.

ku-xlarge

Po trzecie – humor. Animacje, które można zdobyć w trakcie gry lub podczas mini-gier są zabawne, a dialogi między Vaderem, a Imperatorem wywołały uśmiech na mojej twarzy (“It is our destiny…to not have to get jobs.”). Większość produktów i usług oraz poziomów to parodie miejsc, terminów czy postaci z sagi, np. kurs Nerf Herding 201 w Youngling Hall lub utwór Yub Nub, który można zaśpiewać w Rebo’s Karaoke. Jeśli ktoś się orientuje w uniwersum to bez problemu wyłapie wszystko. Dodatkowo nasi pracownicy, których imiona to mieszanki nazw faktycznych postaci, np. Crix Ackbar, mają dostęp do czegoś na kształt Facebooka (Death Star Book? Imperialbook? Facestar? Ok, dość…) i czasami można się zdrowo uśmiać na bzdury jakie tam wypisują. Po czwarte – mini gry. Żeby nam urozmaicić rozrywkę co jakiś czas zostaniemy poproszeni o odszukanie jednego z pracowników, bo zostawił ścigacz na gazie czy coś albo znalezienie ukrywającego się na naszej stacji szpiega Rebelii. Nie jest to nic wielkiego, ale pozwala urozmaicić nudne monitorowanie zapasów i jeżdżenie windą.

tiny-death-star-2s

Co pogrąża produkt? Błędy. Z racji wykonywanego zawodu nie wierzę w produkt idealny, bez wad, jednak problemy na które cierpiało Tiny Death Star po premierze były lekko mówiąc, karygodne. Przez pewien czas, przy kupowaniu za prawdziwe pieniądze Imperial Bux (waluta pozwalająca na kupowanie rzeczy premium) i używaniu ich do odblokowania różnych rzeczy istniało ryzyko iż aplikacja ustawi losowo ilość waluty premium z np. 14 na –30 albo gorzej, bo nawet -190. Druga sprawa, że nagle grze potrafiło się przestać sprzedawać towary podczas nieaktywności i jedyny sposób na obejście tego jaki znalazłem to włączenie aplikacji, blokada ekranu i zostawienie jej tak. Na szczęście, na dzień dzisiejszy, obydwa błędy zostały poprawione. Przynajmniej taką mam nadzieję, bo nieco bałem się wydawać zarobione na mini-grach Buxy i niestety błędy tego kalibru mogły wpłynąć na obecną popularność produktu. Podobno zespół, który pracuje przy tej grze jest niewielki i nie wyrabia z testowaniem i naprawianiem błędów. Niby to plotka, ale jestem w stanie w to w 150% uwierzyć i to sprowadza nas do ważniejszego problemu. Wraca temat gier z Facebooka, gdyż tak samo jak one, Tiny Death Star potrafi być nudne i jałowe. Uzupełnij zapasy, zbuduj poziom, odczekaj – i tak w kółko, Macieju. Oczywiście można było oszukiwać, bo gra nie była odporna na trik z przestawianiem daty urządzenia, ale to już by było przegięcie. Okazjonalne mini-gry polegają na tym samym, jeżdżenie windą jest uciążliwe, gdy ilość pięter rośnie, a kasy nie ma, żeby przyśpieszyć windę. W zasadzie cała koncepcja szybko się nudzi i może być tak, że będziemy grać raczej z przyzwyczajenia, niż dla przyjemności.

830a73c9-2976-46c9-b995-f2e34078ecd1-460x276

Jaki werdykt? Star Wars: Tiny Death Star jest grą bardzo estetyczną i dowcipną, jednak może zrazić zmarnowanym potencjałem i brakiem kontroli jakości zaraz po premierze, który mógł mieć negatywny wpływ na reputację gry. Mnie bardzo boli fakt, że widać, iż gra mogłaby być dużo, dużo lepsza i bardziej wciągająca, gdyby tylko rozwinięto koncepcję zarządzania poziomami i rozszerzyli wachlarz dostępnych mini-gier. Jest to przykre, bo gra jest bardzo sympatyczna i świetnie przedstawia uniwersum Gwiezdnych Wojen w humorystyczny sposób. Podsumowując – można spróbować, można nawet polubić, ale nie liczcie na wyrwanie ze szturmowych buciorów. Osobiście lubię, grywam i liczę, iż uda im się urozmaicić rozgrywkę oraz uniknąć błędów pokroju ujemnych Buxów. Niech potęga Sprzedaży będzie z Wami!

Gra jest dostępna na Windows Phone, Androida, iOS i Windows 8/RT.

Źródła:

1.Logo: http://media1.gameinformer.com/filestorage/CommunityServer.Components.SiteFiles/imagefeed/featured/disney/tiny-death-star/TinyDeathStar-610.jpg

2. UI gry: http://www.pocketgamer.co.uk/images/featimgs/tinydeathstar-prev-01.jpg

3. Vader i Imperator: http://img.gawkerassets.com/img/193ej6yjfsy1vgif/ku-xlarge.gif

4. Leia w opałach: http://media.edge-online.com/wp-content/uploads/edgeonline/2013/11/tiny-death-star-2s.jpg

5. Luke i Leia: http://static.guim.co.uk/sys-images/Guardian/Pix/pictures/2013/11/7/1383816436128/830a73c9-2976-46c9-b995-f2e34078ecd1-460×276.png

4 myśli na temat „To nie kurnik, to stacja bojowa!

  1. Gra fajna, wygląd postaci przeuroczy, ale tak jak napisałeś – w końcu się nudzi i gra się jedynie z przyzwyczajenia. Ale muzyka daje radę 😉

    • Strasznie mnie to boli, bo gra jest właśnie przeurocza i mogłaby być świetnym zabijaczem czasu na smartfonie czy tablecie. Mam nadzieję, że coś dodadzą, ale tempo w jakim naprawiali błędy mnie nastawia pesymistycznie – ujemne Buxy poprawili dopiero w grudniu, a mój problem z zarobkami poprawili dopiero patchem z tego tygodnia. Niby był event zimowy, ale boję się, że takie tempo przy tak łatwo nudzącej się grze będzie mocno szkodliwe.

  2. Pamiętam jak mi mówiłeś o tych błędach jeszcze zanim zaczęłam grać i w sumie żadnego z nich na szczęście nie stwierdziłam. Natomiast ja mam inny problem – czasami gra mi się po prostu wyłącza. Raz częściej raz rzadziej, ale stwierdzam, że jest to tak irytujący błąd. Obawiam się że to za niedługo zakończy moją przygodę z tą grą :/

    • Podobno na Androidzie lubi się wieszać i nie uruchamiać, co również jest ekstremalnie wkurzające :/ Obydwa błędy o których wspominam zostały podobno załatane – choć i tak nie byłbym tego taki pewien to na razie mam spokój.

Dodaj komentarz