No i co teraz?

No właśnie, co teraz? Takie pytanie zadawałem sobie przez ten weekend. Wpisy jak na razie się pojawiają i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tym razem dobrą formę, ale zawsze, absolutnie zawsze, po serii wpisów zastanawiam się jaki jest kolejny krok.

Blog to fajna sprawa, można sobie pisać o różnych rzeczach, oczywiście w granicach rozsądku, i, jeśli dobrze pójdzie, ludzie to czytają i odpisują. Każdy blog jest na swój sposób unikalny, każdemu autorowi wygodniej pisze się coś innego.  Nie jestem w stanie ręczyć za każdego właściciela bloga, jednak wiem, że w moim przypadku po odkryciu jakie tematy lubię i jak najwygodniej mi się pisze przyszła refleksja – jak sprawić by więcej ludzi czytało to co napiszę? Jedną opcją było kiedyś pisanie pod publikę, ale to niestety jest niewypał, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę. Recenzje czy świeże informacje ze świata gier są może fajne, ale na dużych serwisach. Wpis składający się wyłącznie z treści “Dzisiaj promocja na tytuł X na serwisie Y!” wygląda na prywatnym blogu nieco żenująco dlatego jeżeli do ciekawostki nie mogę dopisać własnych spostrzeżeń to nie silę się na taki wpis. Suchych recenzji po prostu nie lubię, wolę dodać coś od siebie, a z systemem punktacji od-do nie czuję się swobodnie, choć jak udowodniły przykłady Iron Mana 3 i Into Darkness taki system generuje niezły ruch. Inna sprawa – o czym pisać? Przez pewien czas posiłkowałem się statystykami, słowami kluczowymi, ale nie ma tego na tyle żeby wypełnić 5 wpisów tygodniowo. Szalenie popularne są pewne wpisy o Neverwinter, ale to głównie ze względu na kluczowe stwierdzenia zawarte w tekście, a nie na samą tematykę.

OddSphere rozlazło się na dwa popularne media społecznościowe, jednak nie bez problemów. Twitter zawsze był dla mnie ciężkim tematem, bowiem nigdy nie mogłem się przełamać przez limit znaków czy niewygodny (z mojego punktu widzenia) system odpowiedzi na wpisy. Facebook szedł gładko i sprawnie, ale darmowa strona jest traktowana mocno po macoszemu – nie dość że natknąć się na nią można tylko przez znajomych, którzy ją polubili to jeszcze na domiar złego owi fani widzą zaledwie wybrane aktualizacje! Oczywiście można to zmienić w ustawieniach (pokażę na przykładzie CosyHell), jednak jak użytkownik ma to zrobić skoro nawet nie wie, że polubioną stronę mu właśnie schowano, bo nie posmarowała panu Z? Zastanawia mnie czy przeproszenie się z Twitterem może przynieść jakieś pozytywne rezultaty. Może tu jest przyszłość OddSphere?

Patrząc też na sprawę bloga z innej strony – nastały czasy panowania streamów. Blog z tekstami nie może się równać z kanałem na YouTubie czy Twitch.tv.  No i tutaj przyznam, że nie czuję się na tyle komfortowo żeby pokazać całemu światu moją gębę nawijającą przez np. 5 minut o jakiejś grze. Oczywiście można spróbować też dać lepszy materiał – gameplay z komentarzem. Niestety tutaj technologia mnie zawiodła i przy próbie nagrania czegokolwiek otrzymywałem smutne, poszarpane filmiki kiepskiej jakości. Niestety nie mam sprzętu by kupować nowości, streamować rozgrywkę na żywo czy choćby w ogóle cokolwiek nagrywać. Ba, długo mieć nie będę, czyli odpada.

Jeśli miałbym krótko podsumować to powiem tak – przechlapane. Żeby prowadzić taką stronę prawdziwie efektywnie trzeba sporo zainwestować i to nie tylko czasu i pomysłów. Pech chce, że akurat najwygodniej pisze mi się w tematyce, w której bycie na bieżąco wiąże się z kosztami na które nie mogę sobie pozwolić. Chyba, że…

Czy mam jakieś rozwiązanie? Cóż, pierwsze co przychodzi mi do głowy to sumienność – pisać, pisać i jeszcze raz pisać. Regularnie, na różne tematy, bowiem pusty blog to smutny blog, a nikt takiego śledzić nie chce.  Trzeba odwrócić kota ogonem jakoś tak, żeby było ciekawie i nie trzeba było wkładać w to nie wiadomo jakich pieniędzy. Nie można się łamać, trzeba myśleć, eksperymentować i patrzeć co zadziała, a co nie. Regularnie aktualizowane OddSphere mnie cieszy i trzyma mnie w kreatywnym nastroju, a to może zaowocować lepszymi i ciekawszymi pomysłami. Dlatego na pytanie tytułowe odpowiadam “Idziemy dalej, żeby było więcej, ale też lepiej.”

PS. W ramach relaksu. Nawet nie wiedziałem, że w tej grze te lokacje mogą wyglądać tak…spokojnie. Ten filmik to trochę jak Nowa Zelandia w stosunku do Australii – „Like Neverwinter, but without all the death and constant combat.”

2 myśli na temat „No i co teraz?

  1. Odpowiem tutaj na pytanie z bloga ”Z braku laku…”, wiesz ja uważam że rzadziej a treściwiej jest po prostu lepiej. Przede wszystkim dla małych blogów. Tak patrząc na moją ”karierę” na yt to ludzi najbardziej interesują materiały o których tak na prawdę albo nic nie ma, albo są szczątkowe. Zrobiłem pełny let’s play z japońskiej gry Devilman (która też ukazała się tylko tam) i zgarnąłem ”spore jak na nikomu nieznany kanał” zainsteresowanie wśród, a tu muszę być szczery, właśnie japończyków czy ludzi zajmujących się emulacją.
    Moim zdaniem, aby wyrobić sobie imię, trzeba się trochę pobić z konkurencją na jednym z dużych portali. Ja swojego czasu blogowałem trochę na http://www.ppe.pl/ i na pewno wyniosłem z tego to że wolę robić filmy na yt niż ślęczeć nad dobrym tekstem bo mi to po prostu za dużo czasu zabiera. Ja mam zawsze podejście, jeśli coś robię, to dla siebie. Jeśli spełnia moje kryteria (a te nie są obłędnie wysokie) to idzie w publikę. Mam swoją drogą nagraną jedną recenzję edycji kolekcjonerskiej Bravely Default po polsku, bo miałabyć testem i ew. pójść na nowo powstający (straciłem zainteresowanie) serwis o grach i konsolach kieszonkowych. Jak w końcu uploadnę, to rzucę linkiem.
    Sumienność gra swoją rolę, trzeba być cholernie konsekwentnym aby regularnie pisać w tej samej tematyce. Jest jeden facet który do tej pory robi zestawienia modów do Skyrim… co tydzień od dwóch lat. Pamiętam jak jeszcze wachał się pomiędzy 20k-30k views a dziś mówimy o 10~20krotnym podbiciu.
    Po prostu nie daj się złapać w pułapkę nie chcę mi się, bo mnie to już lenistwo dosłownie poderżnęło gardło.

    • Dzięki za wyczerpujący komentarz 😉

      „Po prostu nie daj się złapać w pułapkę nie chcę mi się, bo mnie to już lenistwo dosłownie poderżnęło gardło.” – to jest chyba najgorsza pułapka jaka istnieje, wiem co mówię.

      Wraz z pierwszymi moimi tekstami na CosyHell zacząłem sobie dorabiać w cholerę problemów. Nie wiedziałem za dobrze o czym chcę pisać i jak mam o tym pisać. Nie potrafiłem utrzymać regularności wpisów, bo albo byłem zbyt leniwy albo głowiłem się nad nimi zbyt długo i traciłem pomysł albo miałem wrażenie, że „mogę to napisać lepiej” i w ten sposób wpisu nigdy nie kończyłem. Co gorsza przejmowałem się „a co ludzie powiedzą” i też w ten sposób parę tematów poszło do kosza. Poza tym to blog Ravena, nie czułem się na nim dość wygodnie, żeby pozwolić sobie na wpisy osobiste. Taki wpis jak „Gorsze dni” nigdy by nie powstał na CH.

      Część tych problemów przeniosłem na OddSphere. Dalej nie czuję, które tematy się podobają ludziom na tym blogu, ale wiem co mi się wygodnie pisze. Doszedłem do wniosku, że muszę zaryzykować pisanie nawet o byle czym prawie codziennie, bo „rzadziej, a treściwiej” już próbowałem i nie zadziałało, głównie przez lenistwo i wymówki.

      Jestem w połowie drugiego tygodnia takich regularnych aktualizacji i wiesz co Ci powiem? Na razie to działa. Na OddSphere nie wchodzą tłumy, ale widzę, że takie regularne aktualizowanie zwiększa stopniowo odwiedziny, nawet przy tematach, które nie wydają się popularne. Nie jestem zadowolony ze swoich wpisów. Ten ostatni o AoE i Heroesach, „No i co teraz?” to wpisy, które mi się nie podobają, ale wrzuciłem je, bo nawet wpisy, które mi się nie podobają utrzymują mnie w motywacji, żeby pisać więcej, a im więcej piszę tym szybciej mi to idzie. Łatwiej mi znaleźć inspirację i jestem lepiej zorganizowany – podróż między firmą i domem wiąże się z tworzeniem nowych szkiców, które potem obrabiam i przygotowuję do wrzucenia.

      OddSphere jest małoistotnym punktem w internecie, ale na razie pracuję teraz nad tym, żeby było co pokazać szerszemu gronu.

Dodaj komentarz