Powrót zemsty OddSphere

Pięć miesięcy temu mówiłem, że to już koniec. Pozwoliłem domenie wygasnąć, blogowi zniknąć, po czym zamknąłem fanpage na FB i konto na Twitterze. Wcześniej pożegnałem się z Wami i podziękowałem osobom, które najbardziej przyczyniły się do powstania, rozwoju oraz sprawnego funkcjonowania tej strony. Byłem absolutnie pewien swojej decyzji, której teraz żałuję. I co dalej?

Czytaj dalej

All good things…

14 kwietnia 2014 wypada kolejny termin opłaty za domenę bloga. Mimo, że pierwszy wpis pojawił się później to przywykłem do traktowania właśnie tej daty jako oficjalnego początku bloga i tym samym wtedy wypada kolejna rocznica. Po cóż o tym mówić już teraz? Niestety mam dla Was przykrą wiadomość – postanowiłem zakończyć prowadzenie OddSphere. Nie jest to decyzja, która przyszła mi łatwo, bowiem ze wszystkich moich projektów za tym będę tęsknić najbardziej – była to świetna przygoda, która dużo mnie nauczyła, ale wierzę, że nadszedł czas by wreszcie się pożegnać.

Jednak nim zupełnie zamknę bloga, chciałbym podziękować osobom, które odegrały istotną rolę w “życiu” tej strony:

  • Mojej żonie Dai za wsparcie i pomoc. Dai już raz uratowała OddSphere przed zamknięciem i to jej zawdzięczam niedawny przypływ weny, który był szalenie przyjemnym doświadczeniem.
  • Ravenowi za dobrą radę, pomysły i możliwość podkradania co lepszych wtyczek do WordPressa hue hue hue.
  • Fafu za korektę i radę na samiuśkich początkach.
  • Łukaszowi Mroczko za logo. Ja i Lord OddSphere jesteśmy Ci wdzięczni.
  • Niezmordowanym komentatorom – Duo, Ryjkowi, Ao i Frohowi.
  • Wszystkim czytelnikom, którzy wytrzymali ze mną te dwa lata.

Zostało mi trochę czasu by przygotować wszystko, przenieść bloga na darmową domenę. OddSphere na pewno będzie dostępne do sierpnia tego roku kiedy wypada termin opłaty serwera, potem się zobaczy. Profile bloga na Facebook i Twitterze zostaną zamknięte pod koniec miesiąca.

Choć jest to koniec OddSphere to na pewno jeszcze się zobaczymy, dlatego dziękuję Wam raz jeszcze i do zobaczenia!

„Najczęściej szukane”

Poszukiwania internetowe to ciężka sprawa. Człowiek wpisuje interesujące go frazy z nadzieją, że wyszukiwarka uraczy go informacjami, które potrzebuje. Często się udaje, jednak na przykładzie OddSphere widać, iż Google to przewrotna bestia i zdarza się, że ludzie prowadzeni są na zupełne manowce.

Czytaj dalej

Aktywny Styczeń

Styczeń 2014 za nami. Dla OddSphere był to dobry miesiąc. Ba, patrząc do archiwum to był najbardziej pracowity miesiąc w dziejach tego bloga. Wstyd się przyznać, ale w ciągu jednego miesiąca tego roku napisałem więcej niż połowę z tego co napisałem w całym 2013.  Dobra passa mnie dopadła, puścić nie chce i bardzo dobrze.

Czytaj dalej

Czym są kryzysowe dni OddSphere?

Są to dni takie jak dzisiejszy. W taki dzień ilość dostępnego czasu jest odwrotnie proporcjonalna do ilość rzeczy wymagających mojej uwagi. Są to zdecydowanie najbardziej niebezpieczne dni dla OddSphere, bowiem nie ma za bardzo czasu i ochoty żeby cokolwiek pisać, a stąd prosta droga do kolejnego długiego okresu nieaktywności. Taki ze mnie zwierz, że jak wpadnę w przyzwyczajenie to łatwiej mi przychodzi robienie czegoś cały czas, ale biada mi jeśli znajdzie się coś co mnie wyrwie z rytmu.

Czytaj dalej

„Pomożecie? Pomożemy”, czyli o blogowej stagnacji nieco inaczej

m45_gendler_2400

Jak sami dobrze wiecie, nie raz znalazłem się w takiej sytuacji. Dobry pomysł na tekst, biorę się za pisanie, wszystko gotowe i od razu do publikacji! Wtedy to jest radocha z pisania, bo każdy kolejny tekst motywuje coraz bardziej i sprawia, że kolejne teksty powstają jeszcze szybciej i sprawniej.

Taka sytuacja trwa parę dni, ewentualnie tygodni, a w najlepszym przypadku miesięcy. Niestety w pewnym momencie pojawia się blokada. Może to być brak pomysłu – po długiej passie niesamowitego natchnienia pojawiają się dni chude, kiedy nie jestem w stanie złożyć nawet jednego sensownego zdania o czymkolwiek. Przeszkodą może być również cięższy okres w życiu zawodowo-prywatnym, kiedy po całym dniu wojowania z codziennością siadam do pisania z kompletną pustką w głowie i szybko zamykam plik tekstowy, bo nie mam siły się katować czymś co powinno być przyjemnością. Czasami jest też, wstyd się przyznać, zwykły leń – bo fajniej jest coś obejrzeć, bo przyjemniej jest w coś pograć, bo wygodniej jest pisać z kimś na Facebooku czy oglądać YouTube.

Jak sprawić, żeby pisanie szło gładko, systematycznie i jak uniknąć nagłej przerwy? Jak po długiej przerwie wrócić bezboleśnie do wcześniejszego tempa? Cóż, każdy działa nieco inaczej. Jedni wieszają sobie motywujące karteczki, sporządzają listy “do zrobienia” i trzymają się ich z żelazną sumiennością, brnąć bezlitośnie do obranego celu. Podziwiam takich ludzi, niestety sam tak nie potrafię. Obserwowałem siebie wielokrotnie podczas nagłych zrywów i upadków, dlatego wiem, że na mój gatunek słomianego zapału najlepiej działa interakcja z innymi. Zagadam do kogoś, pojawi mi się jakiś ciekawy temat i już jest pomysł na tekst. Czytam czyjś ciekawy tekst albo widzę, że ktoś zastosował jakąś eksperymentalną formę ekspresji z pozytywnym skutkiem, dlatego chciałbym spróbować u siebie czegoś analogicznego. Jeden z czytelników zapyta mnie o plany odnośnie tematu o którym kiedyś wspominałem i już nowa inspiracja gotowa. Tak już niestety działam. Lubię “odbijać” moje pomysły od innych ludzi i wiem, że cisza w eterze jest dla mnie szczególnie zabójcza.

Jak, więc przeciwdziałać owej ciszy? Wiele miesięcy temu dowiedziałem się o takim tworze jak “klaster przemysłowy”. Cóż to jest? W dużym skrócie jest to skoncentrowana grupa przedsiębiorstw, które mimo rywalizacji między sobą, zawiązują współpracę i dzielą się swoimi zasobami z innymi w ramach projektów przynoszących wszystkim korzyści, np. wspólne badania naukowe. W ten sposób konkurencyjne firmy rozwijają się i realizują cele, których nie byłyby w stanie osiągnąć osobno. Przyznaję, że temat znam dość powierzchownie, jednak czasami chodzi mi po głowie właśnie coś na wzór takiego klastra blogowego – w którym członkowie stanowią dla siebie wsparcie, przykład, motywację i razem realizują pewne projekty, z którymi w pojedynkę mieliby problem lub po prostu współpraca rodzi większy zysk niż izolowanie się w swojej części piaskownicy. Jednocześnie każdy blog jest niezależny i od właściciela zależy czy skorzysta z danego pomysłu czy nie.

Oczywiście jest to zaledwie szkielet pomysłu, który wymagałby dużo staranniejszego opracowania pod względem sposobu działania i zasad. Poza tym może już coś takiego istnieje i wymyślam koło po raz drugi? W każdym razie wiem, że byłbym skłonny uczestniczyć w tworzeniu takiego klastra.

Źródło:

1. Pleiades Star Cluster: http://apod.nasa.gov/apod/ap120903.html