To nie kurnik, to stacja bojowa!

Logo

Ech, pamiętam jakby to było wczoraj. Świeżo założone konto, ledwie garstka znajomych, pierwszy, nieśmiały kontakt z “Lubieniem tego” i „Udostępnianiem” czego się tylko da. Ten moment, gdy nieświadomie stawiałem pierwsze kroki na Facebooku. Oczywiście jako, że bardzo lubię gry, szybko zostałem wciągnięty we wszelakie gry facebookowe i to bodajże z winy Ravena, który akurat grał w coś co się zwało Ponzi, Inc. Potem poleciały wszelakie cośtam-ville i nie tylko, aż nadszedł moment, iż osiągnąłem nasycenie. Miałem już serdecznie dość budowania kurników, gnębienia i bycia gnębionym powiadomieniami “dorzuć cegłę” znajomych i chyba najbardziej niesatysfakcjonującym, z braku lepszego słowa, progresie w świecie gier. Pousuwałem co się dało i tyle. Aktualnie, jeżeli jest jedna rzecz, na którą mogę narzekać po zmianie telefonu na Nokię Lumię 920 z Windows Phone na pokładzie to brak fajnych gier. Sklep WP wieje nudą, klonami Temple Run i tower defence’ami. Dlatego, gdy me patrzałki  dostrzegły w Sklepie grę pt. Star Wars: Tiny Death Star, od razu ją zainstalowałem. 

Czytaj dalej

Factory, czyli problemy linii produkcyjnej

screenshotqk

Zapewne każde z Was grało kiedyś w Cake Manię, a przynajmniej w coś bardzo podobnego. Aktualnie mamy straszny wysyp takich gier w najróżniejszych formach, ale rdzeń rozgrywki pozostaje ten sam – mamy określoną ilość czasu na przygotowanie ustalonej ilości produktów według wytycznych naszych klientów. Ot, takie przyjemne, casualowe gry testujące nasz refleks i zdolności zarządzania czasem. Niestety nigdy nie trafiłem na taką, która potrafiłaby wciągnąć na dłużej. Nie żebym gardził takim typem gry. Po prostu żadna nie jest Factory: The Industrial Devolution.

Czytaj dalej

Mantel Cienia

82c7671c5c658db85a1b3013d973c3cf1383766403

Dzisiaj! Już dzisiaj Neverwinter doczeka się drugiego modułu, a jest to naprawdę ciekawy moduł. Fabuła Shadowmantle skieruje nas wprost do Kniei Neverwinter, gdzie stoi zniszczony, ale wciąż niebezpieczny Dread Ring. Masywna struktura służy skupianiu magii i mimo uszkodzeń, Valindra Shadowmantle planuje wykorzystać ją do własnych celów, a to nie wróży Klejnotowi Północy nic dobrego. Dość wprowadzenia, przejdźmy do tego co najbardziej interesuje mnie w tym Module.

1. LE’ŁUCZNIK

Zwany oficjalnie Hunter Ranger, to długo wyczekiwana klasa postaci. Łucznik to klasa DPS charakteryzująca się błyskawicznym przełączaniem między łukiem, a dwoma ostrzami do walki wręcz. Grałem nieco Łucznikiem na testowym serwerze i przyznam, że, nie licząc Kleryka, jest to klasa, która sprawiła mi najwięcej frajdy. Przełączanie się między broniami jest płynne, a w połączeniu ze specjalnym, szybkim unikiem na krótki dystans, największym atutem Łucznika jest mobilność i elastyczność na polu bitwy. Oczywiście dodanie tej długo wyczekiwanej klasy oznacza, że każdy i jego babcia stworzy sobie Łucznika, ale patrząc na wszechobecne tłumy Łotrzyków nie mówimy o niczym szokującym. No i skoro mamy wreszcie to co chcieliśmy gracze oficjalnie mogą zacząć narzekać “Gdzie jest Czarownik?! Nie gram dopóki nie dodacie Czarownika!”.

7f76f81e119fb9ea8467de1745bc32821384479997.jpg

2. PRZYGODY NA WYBRZEŻU

Neverwinter Gateway zyskało sporo wygodnych funkcji od czasu swojej premiery, a niedługo po premierze Modułu 2 zyska dodatkowy zabijacz produktywności. Czy Wasi towarzysze radośnie leniuchują, podczas, gdy mogliby zająć się czymś konstruktywnym, np. eksploracją lochów i jaskiń? Dzięki “Przygodom na Wybrzeżu Miecza” wreszcie będziecie mogli temu zaradzić! “Przygody” to mini gra dostępna na Neverwinter Gateway w której poprowadzimy drużynę składającą się z naszych towarzyszy przez najróżniejsze przygody. Gra opiera się na rzutach koścmi na których musimy wyrzucić odpowiednie symbole. W zależności od jakości i poziomu towarzysza zyskuje on dostęp do specjalnych kostek. Grałem na testowym serwerze Gateway i wciąga jak diabli. Chwilami, aż za bardzo.

9bf8d9199be6cb8bffab69d87dc421ef1383766324.jpg

3. DREAD RING

Nie jestem na tyle zaznajomiony ze światem Forgotten Realms żeby kojarzyć czym jest Dread Ring, ale na pewno kojarzę Czerwonych Czarodziejów z Thay i wiem, że może być bardzo ciekawie. Przynajmniej taką mam nadzieję. Zresztą każda nowa lokacja w tej grze, która nie jest cmentarzem pełnym nieumarłych jest przeze mnie mile widziana – wiem, że głównym szwarccharakterem gry jest lisz, ale pojawiające się co chwilę zombie już naprawdę mocno mnie drażniły. Nowy obszar oznacza nową Kampanię, czyli specjalny ciąg powtarzalnych questów dla graczy na maksymalnym poziomie, odblokowujący kolejne obszary, fabułę, a także dodatkowe moce i sprzęt. Tutaj po raz kolejny pochwalę rozwiązanie Cryptic – zamiast podnosić poprzeczkę o kolejne poziomy i związane z nimi obszary, sami decydujemy w jakiej kolejności będziemy realizować Kampanie.

4. SYSTEM UDOSKONALANIA ULEPSZEŃ

Nie sposób w pełni opisać jak bardzo się cieszę, że wreszcie uda mi się pozbyć tych wszystkich zalegających w ekwipunku ulepszeń. Bałagan w plecaku był zmorą w tej grze od czasu open bety i cieszę się, że stopniowo udaje się go okiełznać. Dodatkowo nowy system hmm…”karmienia” jednych ulepszeń innymi pozwala nam inwestować w te ulepszenia, które pasują do naszej klasy i towarzyszy, bez głowienia się co zrobić z całą resztą.

5. NOWE ŚCIEŻKI CHWAŁY

Jednym z podstawowych problemów, które męczyły Neverwinter po premierze była niewielka ilość klas. Co gorsza, każda z nich miała zaledwie jedną specjalizację (Ścieżkę Chwały, Paragon Path) i nawet mimo trzech alternatywnych drzewek Osiągnięć (Feats) nie było zbyt wiele miejsca do eksperymentowania w ramach poszczególnej klasy. Dzięki dodatkowej Ścieżce Chwały dla każdej klasy mamy szansę spotkać Łotrzyków innych niż Mistrz Infiltracji albo Czarodzieja, który nie jest Magiem Burzy Zaklęć. Jedyne co mi nie pasuje to obdarzenie Specjalisty od walki bronią dwuręczną Ścieżką z klasy Zbrojnego Strażnika i vice versa. Może się mylę, ale nie wydaje mi się, żeby obydwie klasy zyskały na tej wymianie i sprawia to wrażenie nieco taniego zabiegu. Czas pokaże.

Ogólnie moje wcześniejsze obawy odnośnie stanu gry okazały się bezpodstawne. Jak na razie Neverwinter ma się dobrze i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej, gdyż gra jest aktualnie jednym z moich ulubionych MMORPG.

Jeśli ktoś jest zainteresowany – pełna lista zmian.

Źródła:

1. Dread Ring, Ikona wpisu: http://images-cdn.perfectworld.eu/www/82/c7/82c7671c5c658db85a1b3013d973c3cf1383766403.jpg

2. Sword Coast Adventures: http://images-dn.perfectworld.com/www/ed/d8/edd8d07f8d2e82e90fecf86a82ddc08a1384480081.jpg

3, Dread Ring, Hunter Ranger: http://images-cdn.perfectworld.eu/www/9b/f8/9bf8d9199be6cb8bffab69d87dc421ef1383766324.jpg

GramOddSpherefon, cz. 1

Tavern

Rola muzyki w grach jest nieoceniona. Dobrze skomponowany utwór ubogaca scenę, wzbudza w nas wzruszenie, smutek lub wolę walki. Natomiast muzyka zła potrafi zepsuć odbiór wydarzeń, nawet zniechęcić do całej gry. W serii wpisów “GramOddSpherefon” skupię się na pierwszym przypadku, a kolejność będzie zupełnie przypadkowa.

1. Jeremy Soule, Skyrim – Town 3

Moja znajomość z serią Elder Scrolls zawsze była dość skomplikowana. Morrowind oczarował mnie klimatem wyspy, architekturą, ale mechanika zniechęcała mnie na tyle, że nie zaszedłem zbyt daleko. Oblivion był już dla mnie bardziej grywalny i choć mechanika uległa zbytniemu uproszczeniu, to byłbym skłonny grać…gdyby nie nudny do bólu, sztampowy świat fantasy. Każda kolejna wioska kopiuj-wklej napawała mnie coraz większym obrzydzeniem, aż w końcu Oblivion poszedł w odstawkę. Nauczony tymi doświadczeniami bardzo sceptycznie podszedłem do szału na Skyrim i dopiero za namową znajomego postanowiłem dać tej grze szansę.  Nie zawiodłem się – gra bardzo szybko urzekła mnie zarówno mechaniką jak i pięknym światem, jednak już wcześniej mój entuzjazm do Elder Scrolls wypalał się równie szybko niczym się pojawił dlatego wyszczególniłem powyższy utwór jako ten, który przypieczętował moją znajomość z piątą grą z serii. W sumie stało się to zupełnie przypadkiem, bowiem, gdy przekroczyłem bramy miasta Whiterun i poczyniłem moje pierwsze kroki w stronę siedziby Jarla Balgruufa, nie zwracałem uwagi na przygrywającą delikatnie w tle muzykę. Dopiero po jakimś czasie zatrzymałem się by wsłuchać się w tą piękną melodię i w pełni poczułem atmosferę miasta, bezpiecznej przystani w ogarniętym wojną, atakowanym przez smoki Skyrim.

2. Ben Houge, Arcanum – Główny motyw

Mimo błędów i paru dziwnych rozwiązań, Arcanum: Of Steamworks and Magic Obscura, jest najlepszym steampunkowym cRPG. No dobra, w sumie nie ma szczególnie konkurencji na tym polu, ale i tak – jest to bardzo solidna i wciągająca produkcja, która mocno steampunkowym klimatem stoi. A skoro o owym klimacie mowa, to trzeba wspomnieć o głównym motywie muzycznym, który towarzyszy nam podczas szczegółowego tworzenia postaci. Myślę, że ten utwór najlepiej streszczają słowa maskotki tego bloga: Fabulous, Dear Sir!

3. Kevin Manthei, Star Trek Online – New Romulus

Jak już wspominałem w  moim tekście o STO, muzyka w grze jest dobra – nie jest porywająca na miarę filmowych kompozycji, ale też nie odrzuca podczas rozgrywki. Mimo, że osobiście wolałbym, aby muzyka miała bardziej serialowo-filmowy ton, to zdarzają się świetne utwory. Jednym z nich jest przeoczony przeze mnie motyw muzyczny Nowego Romulusa. Co tu dużo mówić, jest to świetna kompozycja, rewelacyjnie oddająca atmosferę obcego, niezbadanego świata na którym świeżo upieczona Republika Romulańska chce zbudować nowy dom.

4. Alec Holowka, Aquaria – Above (The Veil)

Zdecydowanie nie kryję się ze stwierdzeniem, że pod względem wrażeń estetycznych Aquaria jest jednym z moich ulubionych tytułów. Nie kryję się również z tym, że moim ulubionym fragmentem z całej gry jest dotarcie do lokalizacji zwanej The Veil, kiedy główna bohaterka Naija, wyskakuje z wody by pierwszy raz w życiu doświadczyć świata znajdującego się nad wodą. Czas zwalnia, Naija dzieli się z nami wrażeniami, a dotychczasowa muzyka przechodzi w powyższy, niesamowity utwór. Kolejne pół godziny spędziłem na pływaniu w kółko, wyskakiwaniu z wody i wsłuchiwaniu się…

5. Jeremy Soule, Star Wars: Knights of the Old Republic – Bastilla’s Theme

Jeremy Soule to kompozytor, którego śmiało możemy określić mianem Midasa muzyki gier – jego kompozycje to uczta dla zmysłów. Oczywiście nie każdego może przekonać bogaty dorobek tego pana, ale niech za świadectwo jego umiejętności świadczy fakt, że udało mu się wejść w pełen kultowych kompozycji świat Gwiezdnych Wojen i stworzyć utwór, który śmiało rywalizuje z kunsztem Johna Williamsa. Motyw muzyczny Bastilli Shan jest melancholijny i niepokojący, jednak czuć w nim również nadzieję. Nadzieję na zwycięstwo i na…odkupienie…zresztą zagrajcie sami, gra jest świetna.

Na tym zakończę pierwszą część GramoOddSpherefonu, ale nie martwcie się, mam jeszcze sporo utworów o których chciałbym napisać.

Źródło:

1. Ikona wpisu, tawerna: http://www.gamingtruth.com/wp-content/uploads/2011/11/Tavern.jpg

Co w MMO piszczy?

1380304082362

W ramach odpoczynku od “poważniejszych” tematów, przedstawiam wam garść wieści i spostrzeżeń odnośnie MMORPG, które śledzę.

NEVERWINTER – Z NASZYCH POŁĄCZONYCH MOCY…

Feywild

Dnia dzisiejszego Cryptic dokona połączenia swoich trzech serwerów (Beholder, Mindflayer i Dragon) w jeden “super serwer”. Teoretycznie nie ma się czego bać. Niby w Star Trek Online  też jest tylko jeden główny serwer. Niby developerzy mówili o takim połączeniu jeszcze przed open betą. Mimo to informacja o redukcji serwerów w MMORPG w które gram zawsze włącza u mnie czerwoną lampkę z napisem “Źle się dzieje”. “Super serwer” to po prostu nadużywane, marketingowe określenie dla pojedynczego serwera, a liczba graczy spadła na tyle, że utrzymywanie trzech osobnych serwerów się nie opłaca. Ciężko powiedzieć jak faktycznie jest, bowiem producent nigdy nie przyzna się do kiepskiej sytuacji…no chyba, że jest już bardzo, bardzo źle. Lubię Neverwinter, dlatego trzymam kciuki, żeby łączenie serwerów było po prostu łączeniem serwerów, a nie łabędzim śpiewem tej produkcji.

GUILD WARS 2 – DO KTÓREGO RAZU SZTUKA?

Guild-Wars-2-11

Kolejny testowy okres Guild Wars 2 śmignął mi koło nosa. Za każdym razem powtarzam sobie, że zainstaluję i spróbuję. Słyszałem o tej grze dużo dobrych opinii i w zasadzie brak negatywów w formie innej niż “jest to fajna, ładna gra, ale dość monotonna”, dlatego kusi mnie, żeby spróbować czy faktycznie jest warto. Niestety zawsze, gdy już testowy weekend się zacznie mam coś lepszego do roboty. Nigdy nie wiązałem z tym tytułem jakichś szczególnych planów, bowiem mam dość MMORPG w które mogę grać i zaspokajają one moje potrzeby odnośnie tego typu gier, dlatego zaczynam odbierać ten brak czasu jako znak, żeby odpuścić sobie Guild Wars 2. Dlatego pytam Was, drodzy czytelnicy: Warto dać tej grze szansę?

STAR TREK ONLINE – PRZYNĘTA NA MALKONTENTA

dysonsphere01-resized

Będę szczery. Od dłuższego czasu mój kontakt z Star Trek Online wygląda następująco: logowanie, wybór postaci, ładowanie obszaru, szybkie przypomnienie co mam robić, rezygnacja, brak motywacji do gry, wyłączenie klienta. Trwa to mniej niż 10 minut, co jest smutne, gdyż mowa o grze, którą bardzo doceniam i wciąż uważam za jedno z najlepszych MMORPG w jakie grałem. Niestety nie mam sił by dalej walczyć o Republikę Romulańską lub polować na wyposażenie dla mojego Federacyjnego krążownika. Mógłbym podać wiele powodów takiej sytuacji, o jednym chciałbym nawet szerzej napisać kiedyś. Niedawno silnie się obawiałem, że na tym najprawdopodobniej zakończy się moja znajomość z MMORPG w ukochanym uniwersum, jednak szuje z Cryptic zdołały zainteresować mnie dwiema informacjami.

dysonspherebattlegroundresized

Po pierwsze – krążowniki to mój ulubiony typ okrętu w tej grze. Są wytrzymałe, dobrze uzbrojone i wszystkie okręty z numerem rejestru NCC-1701 są właśnie krążownikami. Niestety, granie krążownikiem jest nudne. Mimo licznego uzbrojenia są to okręty, które nie mogą się mierzyć z siłą ognia eskortowca. Skupienie na inżynierach sprawia, że kapitan krążownika posiada wiele umiejętności służących naprawie okrętu, ale nie ma w zasadzie żadnych fajnych umiejętności pozwalających na kontrolę pola bitwy, których po Wolkańskie uszy ma kapitan naukowy. Krążownik ma w zasadzie tylko być wytrzymałym, sunąć powoli przez pole bitwy, ściągać na siebie wrogi ogień oraz leczyć co się da. Na szczęście Cryptic postanowiło nieco rozszerzyć wachlarz umiejętności krążownika poprzez dostęp do 4 buffów. Tylko jeden z buffów może być aktywny w danym momencie, ale zapewnia to przynajmniej jakąś elastyczność w trakcie rozgrywki i być może żonglowanie buffami urozmaici rozgrywkę krążownikiem. Druga ciekawostka to nadchodzący Sezon 8, w którym wrócimy do znanego z ST: Voyager Kwadrantu Delta. Z tego co mówią, będziemy mieć okazję zbadać wnętrze Sfery Dysona zbudowanej przez rasę zwaną Voth. Tak jest, będziemy mogli latać okrętem kosmicznym wewnątrz gigantycznej sfery otaczającej gwiazdę. Brzmi to rewelacyjnie i mam nadzieję, że z nowym sezonem przyjdą nowe siły.

STAR WARS: THE OLD REPUBLIC – RED BARON…I MEAN, RED LEADER STANDING BY!

Co przychodzi nam do głowy, gdy słyszymy o “Gwiezdnych Wojnach”? No dobra, oprócz rycerzy Jedi, Mocy, mieczy świetlnych, Disneya i tego, że nie możemy wybaczyć Lucasowi Jar Jar Binksa. Mam na myśli monumentalne, pełne efektów bitwy kosmiczne! Jest to jeden z podstawowych elementów obecnych w produkcjach osadzonych w odległej galaktyce, jednak z jakiegoś powodu jedyne co Star Wars: The Old Republic było w stanie nam zaoferować to mało satysfakcjonujący, ograniczony, arcade’owy shooter. Cóż, na szczęście, Bioware postanowiło wreszcie odpowiedzieć na prośby graczy (przynajmniej w tym jednym aspekcie) i w zimie doczekamy się rozszerzenia wprowadzającego walki PvP budowanych przez graczy myśliwców! Boję się oczywiście, że w klasycznym stylu EAware gracz darmowy będzie mógł się zmierzyć z super nowoczesnymi maszynami innych graczy zaledwie 3 razy w tygodniu, siadając za sterami napędzanego na parę, łatanego taśmą klejącą myśliwca, ale łudzę się, że dostaniemy coś grywalnego i solidnie zaspokajającego uczucie nostalgii.

Źródła: 

1. Ikona wpisu: http://sto.perfectworld.com/media/screenshots

2. Neverwinter, Fury of the Feywild: http://images.geeknative.com.s3.amazonaws.com/wp-content/uploads/2013/08/Feywild.jpg

3. Guild Wars 2: http://media.pcgamer.com/files/2011/03/Guild-Wars-2-11.jpg

4. Star Trek Online, Sezon 8: http://www.blogcdn.com/massively.joystiq.com/media/2013/08/dysonsphere01-resized.jpg

5.  Star Trek Online, Sezon 8: http://www.blogcdn.com/massively.joystiq.com/media/2013/08/dysonspherebattlegroundresized.jpg

Wypróbować przed zakupem? NIET!

71196_1003x370_ALL

Jeszcze przez parę dni mamy sezon urlopowo-wakacyjny dlatego cały czas trwa nieustające bombardowanie ofertami i promocjami na gry. Niedawno dostałem maila o promocjach na Origin i choć nie jestem fanem tego systemu, tak stwierdziłem, że zajrzę co mają w ofercie. Sprawdziłem parę gier, w tym jedna pozycja z mojej listy życzeń – Kingdoms of Amalur: Reckoning. Me oczęta ujrzały, iż gra w promocji warta jest 16,47 zł z VAT. Oferta zaczęła kusić, ale czy warto?

71196_screenshot_06

Jakiś czas temu czytałem recenzję mostona na Cosy Hell, a widząc zniżkę zapoznałem się również z opinią Angry Joe na YouTube. Dosypałem do tego parę gameplay’ów na owym serwisie i byłem gotów. Werdykt: hicior nad hiciory to nie jest, choć jest to pozycja bardzo dobra. Wygląda zachęcająco, choć…nie zawsze opinie recenzentów zgadzają się z moją. Zatem powrót do lamentów, rozterek i niepewności, jak bowiem sprawdzić czy gra mi się spodoba czy nie? Na szczęście Amalur posiada wersję demo. Po uruchomieniu możemy stworzyć postać, przejść samouczek, a następnie mamy 1 godzinę na swobodną eksplorację świata gry. To mi się podoba! Pograłem, sprawdziłem czy to co jest, przynajmniej na początku, trafia w me gusta i zapadła decyzja – jestem na tak!

Jednak meritum nie tkwi w opisywanej grze, dlatego odstawmy ją na bok. Dzisiaj zebrało mi się na wspominki do czasów, kiedy oczywistym było, że każda gra będzie mieć wersję demo przed oficjalną premierą i każdy będzie mógł sprawdzić na własnej skórze czy rozgrywka mu się podoba czy nie. Może i jestem staroświecki, ale wolę takie rozwiązanie niż oglądanie filmików na YT czy słuchanie cudzych opinii. Przykładowo, na Steam, mam zapisanych na liście życzeń parę pozycji, które chętnie bym osobiście zweryfikował czy zasługują by na niej być. Niestety jestem w stanie to zrobić zaledwie z garstką tytułów.

71196_screenshot_02

Pacholęciem będąc zagrywałem się w demka gier i niektóre z nich przechodziłem po parę razy, karmiąc się nadzieją, że uda mi się zdobyć pełną wersję. Pamiętam sterty płyt z najróżniejszych gazet, wypchane wersjami próbnymi. W sumie dalej jest tak, że najszybciej do gry zniechęci lub przekona mnie właśnie przejście demo. Niestety taka możliwość pojawia się coraz rzadziej i częściej jestem zmuszony oglądać na YouTube jak ktoś gra i tym kierować się przy wyborze. Może wypadłem z obiegu i przegapiłem coś istotnego, ale zastanawia mnie co się zmieniło, że wersja demo ze standardu zmieniła się w opcję. Czy to internet i wysyp serwisów udostępniających teksty oraz filmy przedstawiające pierwsze wrażenia odnośnie gier? Może przez to firmy zauważyły okazję do pocięcia pewnych kosztów i zamiast inwestować w wersję demo wciskają nam do łapek nagrania i słodzą na portalach społecznościowych, żebyśmy przypadkiem nie zrezygnowali z zakupu? Na szczęście w świecie gier indie praktyka wypuszczania demo wciąż żyje i ma się jak na razie dobrze. Mam nadzieję, że taka sytuacja się nie zmieni, choć patrząc na niektóre niepokojące trendy w tym światku…kto wie.

A co Wy sądzicie o wersjach demo? Czy Waszym zdaniem powinny zniknąć ze świata elektronicznej rozrywki? A może, jak ja, tęsknicie za dawnymi czasami?

Źródło:

Wszystkie zrzuty ekrany pochodzą ze strony: http://store2.origin.com/store/eaemea/pl_PL/pd/productID.232511600/

Furia leśnika

0ce22a44b5f8f02679319832ade790491371604566

Za niecałe 10 godzin Neverwinter wzbogaci się o swój pierwszy moduł – Fury of the Feywild. Niestety nie jestem zapoznany ze światem Zapomnianych Krain na tyle dobrze, żeby podzielić się z Wami opinią na temat wyboru ojczyzny elfów, Feywild, jako najnowszego obszaru gry, ale sądząc po zwiastunach będzie na czym zawiesić oko. Jeśli chodzi o fabułę tego dodatku, to będziemy pomagać księżycowym elfom z Iliyenbruen obronić ich królestwo, Nowy Sharandar, przed zakusami Króla Mrocznych Fae Malaboga oraz odnaleźć ruiny dawnego domu i rozwikłać wszelkie tajemnice jakie skrywa on od wieków. Subtelne, wiem.

Niestety fabuła w Neverwinter nie jest porywająca (wiecznie ktoś potrzebuje naszej pomocy w obronie przed czymś złym i niedobrym), ale może doczekamy się w końcu czegoś ciekawszego z minimalnymi chociaż zwrotami akcji. Sugerowałbym zespołowi Neverwinter, żeby zerkali kolegom z firmy do niektórych scenariuszy ze Star Trek Online – wyszłoby to ich grze tylko na dobre. Poza tym jeśli miałbym zgłaszać prośby odnośnie kolejnych obszarów to chciałbym zobaczyć jeden z bardziej pokręconych i chaotycznych Planów albo któreś z dużych miast jak choćby Waterdeep, Amn czy Baldur’s Gate.

Dodatek skupia się głównie na rozszerzeniu rozgrywki dla graczy na 60 (maksymalnym) poziomie poprzez dodanie nowego obszaru Sharandar, odblokowywanego stopniowo dzięki wykonywaniu zadań zawartych w systemie kampanii. Ów system będzie zapewne podobny do Reputacji znanych ze Star Trek Online. W sumie jest to zarówno dobra, jak i zła wiadomość. System reputacji jest względnie uciążliwy, ale pozwala w dość ciekawy sposób zadecydować graczowi jak chce rozwijać swoją postać i jej przygody. Optymizm w tej kwestii pozwala mi zachować fakt, że walka w Neverwinter jest dużo szybsza niż w STO i przerąbywanie się przez masy wrogów idzie dość gładko. Bardzo cieszy mnie zapowiadana możliwość ulepszania towarzyszy oraz nowe profesje pozwalające tworzyć uzbrojenie.

1374002221405

Oczywiście gracze z nadmiarem pieniędzy mogą nabyć Zestaw Rycerza Faerii, który, m.in. odblokowuje dostęp do rasy księżycowych elfów oraz pozwala naszemu barczystemu, brodatemu wojownikowi poczuć się niczym cnotliwa niewiasta na grzbiecie Jednorożca Świtu za którym elegancko frunąć będzie najnowsza towarzyszka, Sylf. Aha, najprawdopodobniej czeka nas też zalew mrocznych elfów, albowiem wraz z Fury of the Fewild zostanie odblokowana (za darmo) możliwość tworzenia postaci tej rasy.

Niestety ostatnimi czasy zaniedbuję nieco Neverwinter dlatego nie miałem okazji zajrzeć na serwer testowy jak przedstawiają się zmiany. Czasu na grę nie zostaje wiele, a poświęcałem go ostatnio raczej na wymachiwanie mieczem świetlnym lub gnębienie kosmitów (w dwóch osobnych grach). Neverwinter ma swoje wady i nie jest grą idealną, ale jest na tyle przyjemny i relaksujący, by nieustannie śledzić co w Zapomnianych Krainach piszczy. Polecam i Wam się zainteresować.

PS. Nie ma dalej łuczników, buu hu hu i sto fochów.

Źródło:

1. Feywild: http://images-cdn.perfectworld.com/www/0c/e2/0ce22a44b5f8f02679319832ade790491371604566.jpg

2. Księżycowe elfy: http://images-cdn.perfectworld.com/www/pictures/1374002221405.jpg

Yo ho, yo ho, a pirate’s life for me!

Edward_in_game_ACIV

Gdy zobaczyłem ogłoszenie Ubisoft, iż kolejna gra z cyklu Assassin’s Creed będzie osadzona będzie w czasach pirackiego boomu między XVII, a XVIII wiekiem byłem bardzo zdziwiony. Po pierwsze nie oczekiwałem nowej części tak szybko. Po drugie – spodziewałem się, iż bohaterem kolejnej gry będzie bohater AC III, Ratonhnhaké:ton vel Connor Kenway. Po trzecie i w sumie najważniejsze – piraci w żaden sposób nie pasują mi do tej serii. Ubisoft z reguły wybierało specyficzne tło historyczne dla swoich gier. Najpierw mieliśmy syryjskiego asasyna walczącego z Templariuszami w czasach wypraw krzyżowych. Następny był renesansowy szlachcic Ezio Auditore da Firenze, który z żądnego zemsty młokosa ewoluuje w rozważnego i poświęconego wyższym celom mentora. Ostatni bohater to syn Brytyjczyka i rdzennej Amerykanki, który walczy o wolność i niepodległość w czasach rewolucji amerykańskiej. O ile wyprawy krzyżowe często pojawiają się w grach, tak renesans, a już tym bardziej rewolucja amerykańska, nie są tak wyeksponowane. Piraci średnio pasują do tego zestawu, biorąc pod uwagę choćby ich popularność w grach komputerowych.

Pierwszy zwiastun zostawił mieszane uczucia, bowiem Edward Kenway (tak jest, głównym bohaterem Assassin’s Creed IV jest dziadek Connora) nie wzbudzał takich wrażeń jak jego poprzednicy. W owym filmiku Edward Teach (znany szerzej jako Czarnobrody) snuje historię o sławnym piracie, postrachu mórz i oceanów, którego nawet on sam boi się w pewnym stopniu. Stoi to w sporej sprzeczności z dotychczasowymi asasynami, którzy byli przedstawieni jako “cień w tłumie”, nieznane zagrożenie, pojawiające się pozornie znikąd by zadać śmiertelny cios i zniknąć bez śladu. Dlatego ten sławny asasyn-pirat jest trochę jak świnka morska – ani świnka, ani morska. Oczywiście, nasz bohater będzie pewnie “straszyć ostrzem” przede wszystkim w portach, ale zastanawia mnie jak zrównoważą te dwa aspekty jego życia, żeby wilk był syty i owca cała. Ubisoft próbuje nas przekonać, że będziemy zadowoleni, ale pozwolę sobie dalej być sceptykiem.

Mimo powyższych zastrzeżeń, każdy nowy zwiastun tej gry ciągnie mnie do siebie. Ciężko mi ukryć, że strasznie lubię serię AC – głównie za ciekawych bohaterów, fikcyjne wydarzenia sprytnie wplecione w historię, świetną muzykę i fajną zręcznościową rozrywkę okraszoną czystym efekciarstwem. Pomijając jednak sentyment do samych gier, AC IV porusza tematykę, którą bardzo lubię. Zapytany “Piraci czy ninja?” bez wahania ogłosiłbym wyższość przepaski na oku, drewnianej nogi i papugi na ramieniu nad zamaskowanym człowiekiem w piżamie. Ze sporym sentymentem pamiętam takie filmy jak Karmazynowy Pirat, grę Sid Meier’s Pirates czy zestawy klocków LEGO z piratami w roli głównej, no i późniejsze produkcje w stylu Tropico 2 i cztery filmy o przygodach Kapitana Jacka Sparrowa. Oczywiście, można się sprzeczać, że najczęściej kontakt mamy z romantyczną, wybieloną wizją ludzi, którzy w zasadzie są morskim odpowiednikiem przydrożnego zbója, jednak im więcej przeglądam w sieci najróżniejszych materiałów tym bardziej fascynują mnie ci ludzie.

BlackFlag_promo_1

W dzieciństwie marzyło mi się wiele różnych, dziwnych profesji takich jak, np. oficer Gwiezdnej Floty czy hodowca dinozaurów. Pirat nigdy nie wydawał się pociągającą karierą – sztormy, bunty, choroby, napady i grabieże…definitywnie nie tęskno mi było za tak wątpliwymi przyjemnościami. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że takie życie zawsze kusiło wizją swobody i niezależności. Nigdy nie przepadałem za żeglugą z tatą, bo jako pasażer wiecznie się nudziłem, jednak wizja okrętu sunącego po falach bezkresnego oceanu niejednokrotnie pobudzała wyobraźnię. Aktualnie do dziecięcego podziwu dochodzi szacunek dla reguł i organizacji jaka panowała na takim okręcie. Kariera większości piratów trwała zaledwie kilka lat i jeśli kapitan chciał przetrwać chociaż tyle, musiał mieć pod swoim dowództwem sprawnie działający mechanizm. Niesamowite wydają się też przesądy i wierzenia jakie panowały wśród tych pozornie niezależnych ludzi. Choć wzbogacali się cudzym kosztem, piraci stali się symbolem wolności, który na zawsze będzie zachęcał do snucia szalonych fantazji o morskich przygodach. Dlatego też, mimo mych wątpliwości już dawno dałem się wciągnąć w szał na Assassin’s Creed IV: Black Flag.

A wy co sądzicie o piratach? “Piraci czy ninja”? Macie jakieś ulubione gry czy filmy o piratach? Czy jest coś co zawsze drażniło Was w przedstawieniu tej “profesji” w pop-kulturze?

Źródła:
1. Wszystkie filmiki pochodzą z oficjalnego profilu Assassin's Creed na YT: http://www.youtube.com/user/AssassinsCreed?feature=watch
2. Ikona wpisu: http://assassinscreed.wikia.com/wiki/File:Edward_in_game_ACIV.jpg
3. Edward w dżungli: http://assassinscreed.wikia.com/wiki/File:BlackFlag_promo_1.jpg

Tranzystory, łódki i takie tam

Transistor_Wallpaper_1920x1080

Pamięta ktoś jeszcze coś takiego jak Szpajkowe Zapowiedzi na Cosy Hell? Pomysł był prosty – podczas szperania w sieci, zbierałem zapowiedzi gier, które moim zdaniem wyglądały obiecująco, po czym w jednym tekście krótko je opisywałem. Pierwsze (i ostatnie, gdyż cykl nie był kontynuowany) trzy gry jakie przedstawiłem to: Insanely Twisted Shadow Planet, dobra gra, która jednak okazała się pewnym rozczarowaniem, From Dust, które opisał Raven oraz Bastion, wobec którego miałem obawy, jak okazało się, zupełnie niepotrzebnie – gra, jak już kiedyś pisałem, jest jednym z moich ulubionych tytułów i uwielbiam do niej wracać. Po ukończeniu Bastionu, nie mogłem się doczekać co jej twórcy, Supergiant Games, wydadzą następnego. W marcu się doczekałem i bez dalszej (większej) zwłoki przedstawiam wam…Transistor!

Co tu dużo mówić – zwiastun robi wrażenie jak mało który. Supergiant Games postanowili tym razem pójść w zupełnie innym kierunku – zamiast postapokaliptycznego fantasy dostajemy dystopijną, artystyczną przyszłość. W trakcie ataku ze strony tajemniczych zabójców, gwiazda zwana “Red” wchodzi w posiadanie potężnej broni – tytułowego Tranzystora. Niestety to czyni ją wrogiem publicznym numer 1 i “Red” zmuszona jest nie tylko rozwikłać zagadkę Tranzystora, ale również walczyć o własne życie.

Bastion był niesamowitym doświadczeniem, dlatego Transistor łyknąłem wraz z premierą powyższego zwiastunu. Supergiant Games bardzo rozsądnie nie zrywa z formułą, która uczyniła Bastion hitem. Powraca wspaniała muzyka Darrena Korba z wokalami Ashley Barrett. Powraca piękna, klimatyczna grafika autorstwa Jen Lee. No i oczywiście powraca wspaniały, głęboki głos Logana Cunninghama, który ponownie będzie narratorem naszych przygód. Jak widać wiele rzeczy łączy nową grę z poprzednikiem, jednak cały świat i historia to zupełnie inna bajka i mam szczerą nadzieję, że Transistor zmiecie mnie z nóg równie solidnie jak zrobił to Bastion, jednak w zupełnie innym stylu. Premiera jest planowana na rok 2014 – już szykuję pieniążki. Jeśli natomiast ktoś chce doświadczyć pierwszych 15 minut rozgrywki i nie boi się spoilerów – zapraszam na YouTube. Co mi się rzuciło w oczy to wzbogacenie rozgrywki o element turowy, w założeniu nieco podobny do systemu VATS z Fallout 3 i Fallout: New Vegas.

Transistor_19-mar-2013_02

Szpajkowe Zapowiedzi nigdy nie były kontynuowane, gdyż przepływ gier był co najmniej równie chaotyczny jak moje postępy w śledzeniu nowości i tempo aktualizacji bloga – ciężko było znaleźć dość by zapełnić jeden tekst. Obecnie, biorąc pod uwagę jak regularnie wypuszczam wpisy i o czym piszę stały dział zapowiedzi nie ma zupełnie sensu. Jednak co jakiś czas myślę, że wrzucę coś co mnie zainteresuje – dlatego do Transistora dorzucę dzisiaj grę zachęcającą do nabycia łódki.

Narrator tego zwiastunu jest bardzo przekonywujący i Leviathan: Warships wygrywa moją osobistą nagrodę na najbardziej wyluzowany zwiastun na temat gry wojennej. Przyznam, że to to to przypomina mi morską wersję Gratuitous Space Battles i…kompletnie mi to nie przeszkadza. GSB było fajną, choć nieco frustrującą i nie wciągającą na długo grą, ale dobrze się przy niej bawiłem dlatego Leviathan: Warships kusi. Kupiłbym łódkę, dodał do niej pancerz i w ogóle…w końcu zasłużyłem sobie! Następny wpis – łatwo ulegam reklamom…

Źródła:

Grafika wpisu i wszystkie zrzuty ekranu pochodzą ze strony Supergiant Games: http://supergiantgames.com/

6 powodów dla których warto grać w Neverwinter

1360800632396

Podczas gdy właściciele zestawu Hero of the North już radośnie hasają po lochach i ulicach Neverwinter reszta czeka na otwarcie open bety już za 4 dni. Tymczasem na Facebooku oficjalny profil gry spamuje nas artykułami “X powodów dla których warto grać w Neverwinter!” różnych autorów. Pomyślałem, więc, że skoro takie tuzy jak Forbes mogą, to czemu nie ja? Tym samym przedstawiam Wam moją listę powodów dla których warto grać:

1. Akcja!

Gra jest dynamiczna. Bardzo. Jak podkreślałem w swoim poprzednim tekście, Neverwinter jest płynny i wciągający. Dzięki skupieniu na akcji nawet klasyczne zadania w stylu “Zabij 5 bandytów” są wykonywane w mgnieniu oka. Nie ma żonglowania tonami umiejętności, bo klasyczne paski “szybkiego” wybierania paradoksalnie spowolniłyby rozgrywkę. Mamy parę umiejętności (wygodnie przypisanych do klawiszy wokół WSADu – można zmienić), które możemy dobrać w zależności od tego co nam pasuje, przypisane do klawiszy  i do boju! Każdą klasą gra się bardzo zgrabnie i nikt nie będzie się nudzić, nawet healer. Neverwinter stosuje silnik, który opiera się na instancjonowaniu lokacji co sprawia, że idealnie nadaje się dla osób, które wolą szybko wskoczyć do akcji i zrobić co mają do zrobienia zamiast błądzić po ogromnych, obsianych wrogami i innymi graczami obszarach.

1335790838311

2. Neverwinter!

I Faerun! I Dungeons & Dragons! Świat znany z sesji RPG, książek i gier takich jak Baldur’s Gate czy Neverwinter Nights. Może nie grałem zbyt wiele podczas ostatniej bety, ale pierwsze 10 poziomów wystarczyło by wzbudzić silną nostalgię za tym światem fantasy. Każdy zwój i książka, które znalazłem wywoływały uśmiech i wspomnienia z czasów kiedy ratowałem miasto Neverwinter przed Wyjącą Śmiercią. Oczywiście nie każdy grał w klasyczne “papierowe Dedeki” lub wymienione przeze mnie gry komputerowe, ale w takiej sytuacji argument mam prosty – mówimy o świecie heroicznego fantasy z bogatą, wieloletnią tradycją, która zapewnia ogromne ilości materiału źródłowego wokół, którego można tworzyć fabułę gry.

1335790826787

3. Foundry!

Patrząc na przykład Star Trek Online, historie pisane przez scenarzystów potrafią być zarówno ekscytujące jak i śmiertelnie nudne. W każdej innej grze bylibyśmy skazani na dobre i na złe na wizję owych ludzi. Na szczęście Cryptic postanowiło dać graczom do dyspozycji narzędzie stawiające ich za piórem. Masz znajomych, którzy grają i chcesz dla nich napisać przygodę? Droga wolna! Siadasz do Foundry i piszesz. Narzędzie wymaga pewnej wprawy, ale na stronach takich jak Starbase UGC można znaleźć ogromną ilość samouczków i porad na temat tworzenia własnych przygód. Niestety – dostęp dla każdego i zupełna wolna amerykanka oznacza konieczność szukania perełek wśród stosów badziewia. System ocen nieco to ratuje, jednak wymaga od twórców dobrej promocji swoich przygód, jeśli chcą pokazać się szerszej publice. Mimo tych wad, Foundry jest świetnym rozwiązaniem, które sprawia, że nawet po zakończeniu fabuły przygotowanej przez twórców gry przygoda nie musi się kończyć – wręcz przeciwnie!

1335790816690

4. Gateway!

Aplikacje sieciowe i mobilne rozszerzające funkcjonalność MMORPG nie są niczym nowym. Z tego co wiem m.in. World of Warcraft i EVE taką mają. Ma ją również Neverwinter. Rozwijane na podstawie wersji znanej z STO, Neverwinter Gateway zapewnia dużo ciekawsze funkcjonalności niż zwykłe przeglądanie informacji na temat postaci. Nie lubicie żmudnego procesu tworzenia przedmiotów w MMORPG? Gateway zapewnia Wam dostęp do systemu profesji w grze, dzięki któremu możecie rozdzielać zadania najemnikom i rzemieślnikom wprost z komputera w pracy lub ze smartfona podczas obiadu na mieście. Czysta wygoda.

1360803180600

5. Free to play!

Tak jest misie pysie, to też jest bardzo dobry powód żeby grać. Nic to nas nie kosztuje, więc czemu nie spróbować? Free to play staje się powoli na zachodzie standardem sukcesywnie wypierającym model subskrypcyjny. Czemu? Azjaci już od dawna wiedzą czemu – darmowa gra z mikrotransakcjami to większy zysk. Owszem, oznacza to również praktyki gnębienia graczy bannerami “Kup pan cegłę” i destabilizowanie gry na zasadzie kto płaci – ten wygrywa. Mam jednak nadzieję, że Neverwinter pójdzie w ślady STO, gdzie statki z cash shopu dobrego gracza nie czynią. Free to play to plus dla wszystkich osób, dla których comiesięczna subskrypcja się najzwyczajniej w świecie nie kalkuluje. Nie, nie mówię tu tylko o osobach, które własnego dochodu nie posiadają, ale też o osobach z dziećmi i pracą, które grają nieregularnie i 15 USD jednego miesiąca ma sens, drugiego nie. Dla takich osób gra darmowa i okazjonalne zakupy w cash shopie są bardziej rozsądne. Dodatkowo, skoro mówimy o grze Cryptic, będzie dostępny mechanizm wymiany waluty zwanej Astral Diamonds na punkty ZEN. Oznacza to ni mniej, ni więcej tyle, że przy odrobinie czasu i wysiłku możemy kupować rzeczy z cash shopu, nie płacąc nawet złotóweczki. Fajnie, co nie?

1335790786606

6. Cryptic!

Kontrowersyjny powód, zwłaszcza, że jest grono osób, które twierdzi, że ta firma splugawiła IP Star Treka. Będę jednak niczym zdarta płyta i powtórzę, że dzięki wsparciu finansowemu i doświadczeniu Perfect World Entertainment, Cryptic Studios w ciągu roku naprawdę odmieniło Star Trek Online na plus, a to jeszcze nie koniec zmian i sądzę, że tego samego możemy się spodziewać dla Neverwinter. Osobiście lubię aktualne podejście tej firmy do MMORPG, gdyż sprzyja nie tylko fanatycznym “hardkorom”, którzy wyciskają siódme poty z gier w ciągu pierwszych tygodni, ale przede wszystkim graczom takim jak ja, którzy nie lubią ciśnienia i wolą grać swoim tempem z realną szansą zdobycia maksymalnego poziomu bez zaprzedawania duszy i każdej godziny dnia siłom nieczystym.

To tyle ode mnie. W ciągu następnych paru miesięcy zweryfikuję aktualne stanowisko, gdy praktyka pokaże gdzie miałem rację, a co muszę odszczekać. Mam jednak nadzieję, że się nie mylę i Neverwinter zapewni nam sporo dobrej zabawy.

Źródła:

Wszystkie grafiki pochodzą z oficjalnej strony gry http://nw.perfectworld.com/