Of zombies and assassins

Było sobie E3, przeleciało już hen hen temu, a ja dalej się jaram jak głupi zapowiedzą Assassin’s Creed: Revelations.
 
Może to moja ogólna sympatia do tego cyklu, może fakt, że strasznie lubię trailery Ubisoftu za dobór muzyki(Royksopp, UNKLE) – w każdym bądź razie, czekam na Revelations z niecierpliwością i tym bardziej boli mnie, że zagram w tą grę dopiero po wymianie sprzętu, która nastąpi…no sam nie wiem kiedy. Jak kasa będzie, obviously.
Fajnie, że Ubisoft postanowiło w kolejnej części przygód Ezio wrócić do klimatów Bliskiego Wschodu. Renesansowa Italia była bardzo ładna i ciekawa, ale Akka, Jerozolima i Damaszek z okresu krucjat wciągnęły mnie sto razy bardziej. Z łezką w oku wspominam te krzyki o Ryszardzie i jego armii niewiernych oraz o tym, że jest to krucjata ignorancji i przemocy, chlip.
Podobno to jest ostatnia gra z Ezio i Altairem. W sumie szkoda, przyzwyczaiłem sie do obydwóch osobników, ale nie wyobrażam sobie kolejnego AC z jeszcze starszym Ezio…choć biorąc pod uwagę jak zwinny jest w wieku 50 lat to nie zdziwiłbym się, gdyby Il Mentore nas czymś zaskoczył nawet i pod 80-tkę.
Kolejne AC to dobry news, jednak obawiam się czy Revelations faktycznie będzie “objawieniem” i zobaczymy coś nowego i ciekawego. Na pewno będzie opcja multiplayer i zarządzanie asasynami znane z Brotherhooda, ale to nic nowego. Podobno mają być jakieś bomby i hak do przemieszczania się po linach w Konstantynopolu co przyśpieszy pokonywanie większych dystansów. Trzeba poczekać na gotowy produkt, ale śmiem stwierdzić, że na tym innowacje się skończą, dostaniemy “fajną” i “przyjemną” grę, jednak szoku i zrywania kapci nie będzie.
Mimo tego, miło będzie znowu pobiegać po dachach, chować się w sianie i znienacka asasynować niecnych templariuszy, dlatego czekam na AC:Revelations.
 

 

Natomiast zdecydowanie nie czekam na kolejną grę o zombie. Tak mnie naszło jakoś po tym jak jakiś czas temu na indiegames.com pojawił się krótki opis gry Zombotron, że zombie gier jest zdecydowanie za dużo. Co gorsza strasznie dużo jest klonów klonów opartych na zasadzie – widok top-down, szukaj power-upów, broni i, ujmując to wulgarnie, nakurwiaj żywe trupy tak długo, aż nie zostanie nic albo nieustannie generowana fala zaleje głównego bohatera i gracz będzie mógł się pochwalić wynikiem znajomym. Nie grałem w ani jedną część Dead Rising, nie jarał mnie trailer Dead Island, nie oglądałem ani jednej części coś-tam-coś-tam Żywych Trupów. Jedyna gra o tematyce zombie w jaką ostatnio grałem to Plants vs. Zombies i słowo daję, jest to moim zdaniem najlepsza gra w tej tematyce, przynajmniej pośmiać się można.
Zombie były fajne jakiś czas temu, ale ta tematyka została już wydojona do bólu. Gdyby nie, jak to ujął Raven, “tanie chwyty” zombie już nikogo by nie straszyły…Niestety taka jest moda na produkcję gier obecnie – kopiować raz sprawdzony motyw do bólu, bo przecież “kup/zagraj w naszą grę, mamy zombie/asasynów/kosmitów!”. W następnej grze spodziewam się zastać zombie obwieszone reklamami sponsorów, coś jak bolidy F1.

Ten wpis został opublikowany na CosyHell.pl dnia 20 lipca 2011 roku.

Dodaj komentarz