Wielka Księga Fantasy, tom I

Co prawda książki to działka Fafu, ale pozwolę sobie wyjątkowo wtargnąć na jej domenę. Wyjątkowo, bowiem czytelnik ze mnie mierny – czytam rzadko i powoli. Mimo to ukończyłem niedawno sprezentowany mi w ramach urodzin pierwszy tom antologii Wielka Księga Fantasy, wydany przez Fabrykę Słów. Na początek powiem, że książka jest wydana przyzwoicie, choć jakbym się miał czegoś przyczepić to udało mi się palcem niechcący rozmazać literki w jednym miejscu. Połyskliwą okładkę, którą oprócz w pełni (najwyraźniej) opancerzonego pana zdobią nazwiska takich sławnych pisarzy LeGuin, Żelaznego i Howarda, czyli można się spodziewać mocnego fantastycznego uderzenia… a może nie?

Antologie to śmieszna sprawa, bowiem każde opowiadanie to zamknięta całość prezentująca indywidualny styl i poziom. Taki zbiór siłą rzeczy wymusza na czytelniku pewne porównanie podczas czytania kolejnych tekstów, także spostrzeżenia typu “Poprzednie było ciekawsze.” albo “To jest, jak dotąd, najlepszy tekst.” to nic zaskakującego. Wielka Księga Fantasy, t.1 to nie wyjątek. Na antologię składają się następujące opowiadania:

  • Mur wokół świata – Theodore R. Cogswell
  • Czarna Róża i Diament – Ursula K. Le Guin
  • Dolina Czerwia – Robert E. Howard
  • Złoty klucz – George MacDonald
  • Skarb Gibbelinów – Lord Dunsany
  • Ostatni hieroglif – Clark Ashton Smith
  • Czarodziej Pharesm – Jack Vance
  • Zakład króla Yvoriana – Darrell Schweitzer
  • Wyjąca Wieża – Fritz Leiber
  • Królowie w mroku – Michael Moorcock, James Cawthorn
  • Dzwony Shoredan – Roger Zelazny

Antologia zawiera teksty różnego typu, od klasycznie przygodowych (Wyjąca Wieża, Królowie w mroku), przez humorystyczne (Skarb Gibbelinów), aż po głęboko refleksyjne (Zakład króla Yvoriana, Ostatni hieroglif). I tutaj przyznam, że miałem pewien problem. Może to wina antologii  Arcydzieła. Najlepsze opowiadania science fiction stulecia, którą czytałem wcześniej, ale poza drobnymi wyjątkami, większość opowiadań w Wielkej Księdze Fantasy, t.1 była serią drobnych rozczarowań. Na każdej kolejnej stronie opowiadań takich jak Dzwony Shoredan czy Czarodziej Pharesm spodziewałem się wielkiego zwrotu akcji, wielkiego ujawnienia sekretu, który wywróci sytuację bohaterów do góry nogami i tym samym moje postrzeganie dotychczasowych wydarzeń. Niestety nic takiego się nie wydarzyło. Może dlatego z całego zbioru najbardziej do gustu przypadły mi cztery konkretne opowiadania.

Ostatni hieroglif spodobał mi się ze względu na ukazanie powiązania między wróżbami, przeznaczeniem, próbami przeciwstawienia się wyższej sile oraz jak takie próby mogą się skończyć. Skarb Gibbelinów to najkrótszy utwór w zbiorze, ale też, przynajmniej dla mnie, najzabawniejszy. Nie jest to tekst skomplikowany, tryskający inteligentnym humorem, ale jest na tyle krótko i zgrabnie napisany, że czarny humor zakończenia sprawił mi prawdziwą przyjemność. Świetnie śledziło mi się bajkową, alegoryczną podróż dwójki dzieci do krainy cieni w Złotym Kluczu.

Na koniec zostawiłem sobie mojego (i z tego co widziałem na sieci, nie tylko mojego) faworyta – Zakład króla Yvoriana. Może dlatego przygodowe opowiadania mnie rozczarowały, gdyż cały czas oczekiwałem właśnie opowiadań w tym stylu. Gdy arogancja króla Yvoriana została wystawiona na próbę, nie spodziewałem się zbyt wiele. Bardzo się pomyliłem. Zakończenie i morał może nie są oryginalne, jednak sama droga do finału konfliktu między Yvorianem, a ucieleśnieniem śmierci, Radą Vatu jest mistrzowsko poprowadzona, aż do ostatniego spotkania i ostatniej wypowiedzi jaką wygłasza król. Opowiadanie Darrella Schweitzera wywarło na mnie tak mocne wrażenie, że wymusiło solidną refleksję na temat losów króla i jak można je odnieść do życia każdego człowieka.

Może się wydawać, że jestem niezadowolony z tej książki, jednak niech Was nie zwiedzie narzekanie dziada sf. Wielka Księga Fantasy, t.1 jest dobrą antologią. Opowiadania prezentują wysoki poziom i na pewno poleciłbym tą antologię nie tylko osobom przekonanym, że Władca Pierścieni Tolkiena to początek i koniec szerokiego spektrum fantasy. Wielka Księga Fantasy, t.1 – naprawdę warto przeczytać.

 

Ten wpis został opublikowany na CosyHell.pl dnia 2 września 2011 roku.

Dodaj komentarz