Witaj świecie. Żegnaj świecie.

Mówi się, że każdą ważniejszą decyzję lepiej przemyśleć na spokojnie. Z tą akurat siłuję się jeszcze od kwietnia i mimo, że moment nie jest najspokojniejszy to wypadałoby w końcu ją podjąć. Nadszedł najwyższy czas, żebym swoje środki przeznaczył na przyszłościowe projekty i z przykrością muszę stwierdzić, że OddSphere w swojej obecnej formie do nich nie należy.

W sumie ciężko ubrać to sensownie w słowa. Nie chcę pisać, że “zamykam” OddSphere, bo wierzę w pewną wiążącą moc takiego stwierdzenia. Nie lubię permanentnie zamykać za sobą drzwi w stosunku do których nie mam absolutnej pewności, bo gdy przyjdzie mi podczas ewentualnej reaktywacji odszczekać to co powiedziałem …cóż, byłoby mi po prostu głupio.

Mimo dziur w aktualizacjach i zupełnego braku promocji, OddSphere zawsze było dla mnie najważniejszym, osobistym projektem twórczym. Już od podstawówki pisanie opowiadań było moim ulubionym hobby i czasami dochodzę do wniosku, że gdybym był bardziej obrotny i nie miał słomianego zapału to zamiast programistą zostałbym tekściarzem czy pisarzem. Przed Cosy Little Hell podejmowałem nieudane próby blogowania, ale dopiero na blogu Ravena dojrzałem do tego o czym chcę pisać. Niestety to jest też teraz problem, gdyż podjąłem temat, którego nie jestem w stanie ogarnąć.

Gry to błyskawicznie rozwijająca się branża – co roku wychodzi coraz więcej tytułów, zarówno mainstreamowych, jak i indie. Pierwsza przeszkoda to czas – nie mam kiedy grać w wiele gier na raz i potem pisać recenzje. Druga to pieniądze – gry kosztują i choćbym się ograniczał do jedno-dolarowych bundle’i i promocji, łatwo nie jest. Numer trzy można podsumować stwierdzeniem “kropla w oceanie”. OddSphere jest malutkim, ledwie znanym blogiem, który niczym się nie wyróżnia w internecie – nie jest krytyczny, nie jest kontrowersyjny, nie jest zabawny, ani zjawiskowy. Po prostu jest i w miarę działa, a to za mało. Nie mam niestety siły przebicia i braku skrupułów, żeby nachalnie gnębić wszystkich “Mam bloga! Fajny jest! Czytajcie!”. Wyznaję, że blog przede wszystkim powinien się wybronić treścią, a nie donośniejszym krzykiem autora. Niestety jest to podejście błędne, gdyż o OddSphere cały czas wie zaledwie parę osób. Na koniec, jako czwarty powód, podam fakt, że podejście “żeby OddSphere żyło muszę zrecenzować tytuł X” silnie wypala motywację. Dość mam obowiązków w pracy żeby jeszcze robić z tak małego bloga wyścig o złote gacie.

Mój wybór przedstawiał się następująco: zamknąć OddSphere lub zmienić profil działalności. Zamykać go nie chcę, bo jestem zbyt sentymentalny, ale na pełne przebranżowienie nie mam klarownego pomysłu, przynajmniej dopóki moje pozostałe projekty są w powijakach i nie nadają się na zawartość portfolio. Może bardziej osobisty blog, z krótszymi wpisami? Nie jestem fanem wywnętrzania się na blogu, ale może tędy droga do czegoś co sprawi, że OddSphere będzie wyjątkowe? Na razie mam pełne ręce roboty i OddSphere nie będzie otrzymywać należnej uwagi, chyba, że nagle mnie coś silnie natchnie.

Podsumowując – OddSphere wchodzi w stan uśpienia na czas, który ja poświęcę na inne projekty. Blog będzie dostępny conajmniej przez rok, po którym zadecyduję co dalej. Bez obaw, na wszelkie komentarze będę odpisywał. Dziękuję wszystkim za uwagę i uspokajam, że jak tylko znajdę pomysł na tego bloga, od razu do niego wrócę. Niestety nie wiem kiedy to będzie – czy za tydzień, czy za miesiąc, czy za rok, ale wrócę. Godspeed everyone!

1146068039
Źródło: http://media.teamxbox.com/games/ss/1397/1146068039.jpg

Piekło zamyka drzwi

Dzisiaj w świat poszedł ostatni wpis Ravena na Cosy Hell – niestety jest to wpis obwieszczający, iż z dniem 10 listopada 2012 Cosy Hell, po ponad 2 latach aktywności, zostanie zamknięte. Jeśli ktoś z Was pierwszy raz styka się z powyższą nazwą to można w krótko powiedzieć, iż jest to blog Ravena, który swoją działalność rozpoczął w sierpniu 2010 roku pod nazwą Raven’s Cosy Little Hell.

Czytaj dalej

Rok później – Capsized no more

Podczas urlopu nie zwróciłem uwagi na to, że 7 lipca minął rok od pierwszego tekstu jaki zamieściłem na Cosy Little Hell. Była to recenzja gry Capsized – mój powrót do pisania po długiej przerwie i pierwszy tekst, który opublikowałem oficjalnie na necie. Owszem, były wcześniejsze recenzje Wolsunga i Klanarchii, ale publikowałem je jedynie na PBFnode (kto pamięta ten wie, dla reszty –  zapewne kiedyś poświęcę wpis tej inicjatywie), które skalę miało jeszcze mniejszą, niż ten blog.

W ciągu tego roku sporo się wydarzyło, z moim nieoczekiwanym kiedyś przejściem na OddSphere włącznie. Ravenowi zawdzięczam to, że wciągnął mnie w pisanie na blogu, bowiem moje wcześniejsze podejścia kończyły się sromotną klęską. Dlatego też tutaj chciałbym podziękować mu za zachętę, motywację i kącik w którym mogłem zacząć szlifować pisaninę.

CLH sporo mnie nauczyło – jak pisać, żeby sprawiało mi to przyjemność, jakie tematy mnie interesują, a które są orką na ugorze i nie warto im poświęcać uwagi. Obecnie staram się przede wszystkim pisać ze spontanu i dla frajdy – jeśli mi coś wpadnie do głowy i uznam, że jestem w stanie napisać o tym coś więcej niż parę krótkich zdań to najlepiej zrobić wpis. Kiepsko mi idzie planowanie i przymuszanie się, że muszę napisać coś konkretnego na odgórny termin – najczęściej w takiej sytuacji kompletnie się blokuję i zamiast napisać cokolwiek powstaje długa przerwa podczas, której mocuję się z tekstem, a ostateczny efekt podsumować można piosenką Lady Pank. Dlatego nie porywam się z motyką na słońce, staram się raczej na spokojnie szukać inspiracji i nie angażuję się już w żadne większe projekty.

Pozostając w duchu tego tematu pozwolę sobie wspomnieć o moim osobistym Failu 2011 roku, mianowicie nie zrealizowanie wywiadu z twórcami Bastionu, Supergiant Games. Żałuję tego najbardziej, bo Greg Kasavin był zainteresowany, a niestety zawaliłem na całej linii. Mam nauczkę na przyszłość, żeby takie okazje traktować bardziej poważnie.

Na chwilę obecną OddSphere ma dopiero 3 miesiące. Jest nieźle, ale mogło być dużo lepiej, przede wszystkim w dziedzinie regularnych wpisów i stylu tekstów. Nad tym najprawdopodobniej będę teraz pracował. Może też wpadnie mi do głowy sposób na rozszerzenie działalności ponad teksty, ale nie mówię hop. Zadomowiłem się już na tym blogu i dobrze mi się tu pisze.

Na sam koniec chciałbym najbardziej podziękować Dai, która zawsze wspiera mnie w mojej pisaninie i pomaga mi przemyśleć pewne aspekty funkcjonowania OddSphere, mimo iż gram w “fuj gry” i przyprawiam ją o załamanie nerwowe, Fafu, która dzielnie wojuje z moimi bykami i stylem wprost z piekła rodem oraz Wam, czytelnikom, że dzielnie czytacie moje wypociny. Tym optymistycznym akcentem wracam do myślenia nad kolejnym wpisem.

1k nieczytanych feedów później…

W sumie to ciężko mi stwierdzić ile dokładnie, bo wiele zachomikowanych feedów mi się straciło wraz z awarią komputera. Dokładniej to mowa o feedach RSS z indiegames.com – od zeszłego września strasznie się opuściłem w regularnym śledzeniu nowinek z dziedziny gier niezależnych. Czasem jakieś info wpadło, przeczytało się tego czy innego niusa, ale tak generalnie to iFail i klęska totalna. W gruncie rzeczy jedynie dzięki szczęściu trafiłem na informację o wydaniu Insanely Twisted Shadow Planet na PC. Zapowiedź tej gry, gdy była jeszcze XBLA exclusive zamieszczałem na początku mojego pisarstwa na Cosy Little Hell. Aż boję się pomyśleć ile innych tytułów przeleciało mi koło nosa. No cóż, tak czy inaczej wracam do regularnego czytelnictwa, więc jak przeczytam/zagram w coś ciekawego to zapewne opiszę to tutaj.

Z aktualności: w bólach rodzi się tekst o Old Republic oraz zbieram nowe gry na Androida, bo mam parę tytułów jednak chciałbym jeszcze czegoś ciekawego poszukać. Może ktoś ma jakieś propozycje?