Powrót zemsty OddSphere

Pięć miesięcy temu mówiłem, że to już koniec. Pozwoliłem domenie wygasnąć, blogowi zniknąć, po czym zamknąłem fanpage na FB i konto na Twitterze. Wcześniej pożegnałem się z Wami i podziękowałem osobom, które najbardziej przyczyniły się do powstania, rozwoju oraz sprawnego funkcjonowania tej strony. Byłem absolutnie pewien swojej decyzji, której teraz żałuję. I co dalej?

Czytaj dalej

„Najczęściej szukane”

Poszukiwania internetowe to ciężka sprawa. Człowiek wpisuje interesujące go frazy z nadzieją, że wyszukiwarka uraczy go informacjami, które potrzebuje. Często się udaje, jednak na przykładzie OddSphere widać, iż Google to przewrotna bestia i zdarza się, że ludzie prowadzeni są na zupełne manowce.

Czytaj dalej

Aktywny Styczeń

Styczeń 2014 za nami. Dla OddSphere był to dobry miesiąc. Ba, patrząc do archiwum to był najbardziej pracowity miesiąc w dziejach tego bloga. Wstyd się przyznać, ale w ciągu jednego miesiąca tego roku napisałem więcej niż połowę z tego co napisałem w całym 2013.  Dobra passa mnie dopadła, puścić nie chce i bardzo dobrze.

Czytaj dalej

Czym są kryzysowe dni OddSphere?

Są to dni takie jak dzisiejszy. W taki dzień ilość dostępnego czasu jest odwrotnie proporcjonalna do ilość rzeczy wymagających mojej uwagi. Są to zdecydowanie najbardziej niebezpieczne dni dla OddSphere, bowiem nie ma za bardzo czasu i ochoty żeby cokolwiek pisać, a stąd prosta droga do kolejnego długiego okresu nieaktywności. Taki ze mnie zwierz, że jak wpadnę w przyzwyczajenie to łatwiej mi przychodzi robienie czegoś cały czas, ale biada mi jeśli znajdzie się coś co mnie wyrwie z rytmu.

Czytaj dalej

Tyk, tyk, tyk, BUM! Edycja ślubno-urlopowa

island_holiday-normal

Tak jest, żyję! W zeszły weekend zakończyłem długi urlop, który obfitował w różne wydarzenia, a wśród nich jedno najważniejsze – zostałem mężem Dai! So happy! Chciałbym podziękować wszystkim za wspaniałe życzenia ślubne. Wraz z małżonką bardzo się wzruszyliśmy, dlatego dziękujemy raz jeszcze!

Odnośnie tytułu od razu uspokajam, iż nic nie wybuchło i nie wybuchnie. Mimo braku aktualizacji, w OddSphere cały czas coś mocno tykało i chciałbym Wam przybliżyć co dokładnie.

Dzięki uprzejmości kumpli, którzy w ramach rewelacyjnego wieczoru kawalerskiego sprezentowali mi tytuł, na który ostrzyłem sobie zęby od dawien dawna, mam okazję porównać klasyczną grę taktyczną UFO: Enemy Unknown z najnowszym dziełem w uniwersum – XCOM: Enemy Unknown. Jak na razie bawię się doskonale i uważam, że jest to jeden z najlepszych remake’ów jakie powstały. Ogólnie seria o organizacji X-Com to kawał solidnego tematu, który zagości jeszcze na łamach tego bloga, nie tylko z czysto nostalgicznych pobudek.

Jednak, nie samym dowodzeniem jednostką człowiek żyje, dlatego w ramach poszukiwania gry, która zaspokoiłaby głód fabularny przeprosiłem się ze Star Wars: The Old Republic. Przez parę miesięcy gra leżała odłogiem i byłem gotowy permanentnie usunąć wrota do odległej galaktyki z dysku, jednak w nagłym zrywie powróciłem i jak na razie bawię się dobrze. Nie popieram podejścia EA do f2p, nie jestem fanem pewnych rozwiązań z jakich słyną cRPGi Bioware, ale poziom scenariuszy jest wysoki i gra się całkiem satysfakcjonująco.

No i ostatnia wieść – dzisiejszego dnia opłaciłem serwer. OddSphere będzie spokojnie hulać przez kolejny rok i złożyłem sobie postanowienie, żeby przez ten rok rozkręcić bloga do bardziej zadowalających rozmiarów niż dotąd. Co rozumiem przez “bardziej zadowalające”? Cóż, ostatni rok był niezbyt owocny w pozytywne zmiany dla bloga, dlatego dołożę wszelkich starań by drugi rok działalności był dużo lepszy od poprzedniego!

Qapla’!

Źródła:

1. Palemka na wysepce: http://www.hdwallpapers.in/walls/island_holiday-normal.jpg

Promocja Achillesa

Achilles

Bez zbędnego owijania w bawełnę – promocja jest moją słabą stroną. Widać to zresztą dość wyraźnie – jedyne co wyraźnie wzmocniło oglądalność bloga to zbieg okoliczności (czyt. premiera polskiego tłumaczenia Neverwinter) i pomoc czytelników, którzy spamili znajomych moimi wpisami. Cały czas myślę co mógłbym zrobić żeby bardziej uatrakcyjnić OddSphere i sprawić żeby było bardziej wyjątkowe w tłumie innych blogów w sieci. Mam parę pomysłów, ale wymagają one nieco więcej wolnego czasu niż aktualnie posiadam.

Nie lubię gnębić innych na siłę moim blogiem. Z reguły jeśli wysyłam komuś zaproszenie na Facebooku to najpierw analizuję czy tej osobie się podobało coś wcześniej napisanego i/lub czy jest to osoba z którą utrzymuję jakikolwiek kontakt i wydaje mi się, że OddSphere mogłoby się jej spodobać. Najzwyczajniej w świecie uważam, że wyskakiwanie z tekstem “Cześć! Polub moją stronę, jest fajna!” po latach nie odzywania się jest, delikatnie mówiąc, niesmaczne.

Niestety nie mam też smykałki do akcji promocyjnych, a konkursy uważam za nieco sztuczne napędzanie oglądalności. Podsumowując moje podejście wychodzi na to, że po prostu mam za dużo skrupułów, a za mało pomysłu i siły przebicia żeby promować własnego bloga. Chyba, że macie jakieś dobre alternatywy dla wymienionych powyżej pomysłów? Jakiś coaching z prowadzenia bloga i promocji?

Żródła:

1. Achilles: http://images3.wikia.nocookie.net/__cb20130528202209/deadliestfiction/images/e/e3/Achilles.jpg

Bloger marnotrawny

phasers

Przez miesiąc OddSphere znajdowało się w stanie uśpienia. Permanentne zamknięcie bloga nigdy nie było opcją – zbytnio przywiązałem się do tego bloga, żeby lekką ręką posłać go w niebyt. Mimo tego, nie planowałem powrotu, aż tak szybko. Hibernacja OddSphere  miała trwać dużo dłużej, gdyż pomijając wszelkie ważne obowiązki i zobowiązania, chciałem wolny czas poświęcić na inne przedsięwzięcia. Cóż, okazało się, że brak bloga i świadomości, że jest chociaż jedna osoba czekająca na aktualizację i denerwująca się brakiem wpisów stał się nieznośny ponad miarę. Bardziej niż przejmowanie się dziurami w aktualizacjach, treścią wpisów czy wskaźnikiem odwiedzin ledwie wyrastającym ponad zero. Miesiąc hibernacji bloga był dotkliwą nauczką, że twórczy eskapizm stał się istotniejszą częścią mojej osoby, niż się wcześniej spodziewałem. Dlatego wybaczcie proszę moje dramatyczne rozstanie miesiąc temu. Mea culpa, teraz już wiem lepiej.

1365704010552

Zaciekawiło mnie, iż od, mniej więcej, dwóch tygodni blog cieszy się ilościami regularnych odwiedzin jakich nigdy wcześniej nie odnotowałem. Jako, że jestem człowiekiem niewyobrażalnie sprytnym, nieco czasu mi zajęło, żeby powiązać skok odwiedzin z premierą polskiej wersji Neverwinter – widocznie w związku z polonizacją moje dotychczasowe wpisy stały się bardziej popularne. Ha!

Czy rozbudzone siłą OddSphere będzie zatem mekką dla fanów sieciowej wizji Zapomnianych Krain? Nie sądzę. Gra mi się podoba i dopóki mnie nie zniechęci doczekacie się tekstu na jej temat, jednak nie zamierzam się zamykać w jednej i to tak niepewnej tematyce. Obiecywałem, że wrócę z wizją i zmianą formy OddSphere. Choć głupio to przyznać to wizję mam, jednak jest ona jeszcze nie do końca klarowna. Nie chcę, żeby OddSphere było “kolejną stroną z recenzjami gier/poradnikami do MMORPG” – tego jest, aż za dużo i nie chcę się w ten tłum wpychać. Hobbystycznie ciągnie mnie cały czas do gier dlatego teksty będą cały czas utrzymane w tej tematyce, ale będą poruszać się bardziej w sferze osobistych przemyśleń – zarówno autora jak i czytelników. Taki mam plan, ale trzymam w zanadrzu jeszcze parę niespodzianek i jak tylko będę gotowy to się nimi podzielę. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić wszystkich dotychczasowych czytelników do powrotu, a także zachęcić kogoś nowego do odwiedzenia OddSphere – more odd than before.

Źródła:
1. Star Trek, ikona wpisu: http://www.ccdump.org/images/phasers.jpg
2. Neverwinter: http://images-cdn.perfectworld.com/www/pictures/1365704010552.jpg

Witaj świecie. Żegnaj świecie.

Mówi się, że każdą ważniejszą decyzję lepiej przemyśleć na spokojnie. Z tą akurat siłuję się jeszcze od kwietnia i mimo, że moment nie jest najspokojniejszy to wypadałoby w końcu ją podjąć. Nadszedł najwyższy czas, żebym swoje środki przeznaczył na przyszłościowe projekty i z przykrością muszę stwierdzić, że OddSphere w swojej obecnej formie do nich nie należy.

W sumie ciężko ubrać to sensownie w słowa. Nie chcę pisać, że “zamykam” OddSphere, bo wierzę w pewną wiążącą moc takiego stwierdzenia. Nie lubię permanentnie zamykać za sobą drzwi w stosunku do których nie mam absolutnej pewności, bo gdy przyjdzie mi podczas ewentualnej reaktywacji odszczekać to co powiedziałem …cóż, byłoby mi po prostu głupio.

Mimo dziur w aktualizacjach i zupełnego braku promocji, OddSphere zawsze było dla mnie najważniejszym, osobistym projektem twórczym. Już od podstawówki pisanie opowiadań było moim ulubionym hobby i czasami dochodzę do wniosku, że gdybym był bardziej obrotny i nie miał słomianego zapału to zamiast programistą zostałbym tekściarzem czy pisarzem. Przed Cosy Little Hell podejmowałem nieudane próby blogowania, ale dopiero na blogu Ravena dojrzałem do tego o czym chcę pisać. Niestety to jest też teraz problem, gdyż podjąłem temat, którego nie jestem w stanie ogarnąć.

Gry to błyskawicznie rozwijająca się branża – co roku wychodzi coraz więcej tytułów, zarówno mainstreamowych, jak i indie. Pierwsza przeszkoda to czas – nie mam kiedy grać w wiele gier na raz i potem pisać recenzje. Druga to pieniądze – gry kosztują i choćbym się ograniczał do jedno-dolarowych bundle’i i promocji, łatwo nie jest. Numer trzy można podsumować stwierdzeniem “kropla w oceanie”. OddSphere jest malutkim, ledwie znanym blogiem, który niczym się nie wyróżnia w internecie – nie jest krytyczny, nie jest kontrowersyjny, nie jest zabawny, ani zjawiskowy. Po prostu jest i w miarę działa, a to za mało. Nie mam niestety siły przebicia i braku skrupułów, żeby nachalnie gnębić wszystkich “Mam bloga! Fajny jest! Czytajcie!”. Wyznaję, że blog przede wszystkim powinien się wybronić treścią, a nie donośniejszym krzykiem autora. Niestety jest to podejście błędne, gdyż o OddSphere cały czas wie zaledwie parę osób. Na koniec, jako czwarty powód, podam fakt, że podejście “żeby OddSphere żyło muszę zrecenzować tytuł X” silnie wypala motywację. Dość mam obowiązków w pracy żeby jeszcze robić z tak małego bloga wyścig o złote gacie.

Mój wybór przedstawiał się następująco: zamknąć OddSphere lub zmienić profil działalności. Zamykać go nie chcę, bo jestem zbyt sentymentalny, ale na pełne przebranżowienie nie mam klarownego pomysłu, przynajmniej dopóki moje pozostałe projekty są w powijakach i nie nadają się na zawartość portfolio. Może bardziej osobisty blog, z krótszymi wpisami? Nie jestem fanem wywnętrzania się na blogu, ale może tędy droga do czegoś co sprawi, że OddSphere będzie wyjątkowe? Na razie mam pełne ręce roboty i OddSphere nie będzie otrzymywać należnej uwagi, chyba, że nagle mnie coś silnie natchnie.

Podsumowując – OddSphere wchodzi w stan uśpienia na czas, który ja poświęcę na inne projekty. Blog będzie dostępny conajmniej przez rok, po którym zadecyduję co dalej. Bez obaw, na wszelkie komentarze będę odpisywał. Dziękuję wszystkim za uwagę i uspokajam, że jak tylko znajdę pomysł na tego bloga, od razu do niego wrócę. Niestety nie wiem kiedy to będzie – czy za tydzień, czy za miesiąc, czy za rok, ale wrócę. Godspeed everyone!

1146068039
Źródło: http://media.teamxbox.com/games/ss/1397/1146068039.jpg