Star Trek Online: THE TELEVISION SERIES?

nature-background-swatch-design-star-trek-online

Star Trek to przede wszystkim seriale. Niby są filmy, ale one z reguły sprawiają wrażenie dłuższych odcinków z lepszym budżetem. Są gry, ale one zaledwie dobudowują do obowiązującego kanonu swoją małą niszę, która w najlepszym przypadku zostanie nagrodzona obszerniejszym artykułem na Memory Beta. Są książki…ale tam to już jest całkowite pomieszanie z poplątaniem. Nie, rdzeń (warp) Star Treka to seriale i basta. Niestety ostatnim serialem jaki ujrzały nasze oczy był Star Trek Enterprise, który wytrzymał zaledwie cztery sezony i to prawie dziesięć lat temu. Od tamtego czasu w świecie Treka panuje solidna posucha, która być może zostanie przerwana, którąś z niskobudżetowych, fanowskich produkcji, np. Star Trek Renegades.

Czytaj dalej

Epizod Abrams

2392032-darth_malgus_7

Jak już kiedyś wspominałem moją znajomość z fantastyką zawdzięczam tacie, który od lat młodzieńczych starał się zaszczepić we mnie zainteresowanie tą dziedziną. Wśród wielu filmów, które mój rodziciel wypożyczył dla mnie w pobliskiej wypożyczalni wideo była oryginalna trylogia Gwiezdnych Wojen. Krótko mówiąc byłem oczarowany. Niesamowite bitwy kosmiczne, walka dobra ze złem, miecze świetlne, czyli wszystko czego do szczęścia było potrzebne chłopcu zafascynowanemu fantastyką. W podstawówce kolega zapoznał mnie z Rozszerzonym Uniwersum i tak zaczęła się moja długa przygoda z książkami i grami osadzonymi w świecie Gwiezdnych Wojen. Niestety od tamtych czasów George Lucas podjął sporo kontrowersyjnych decyzji – rozgrzebywał oryginalne filmy po stokroć dodając niepotrzebne sceny no i stworzył trylogię prequeli, która mimo widowiskowości pozostawia wiele do życzenia w temacie gry aktorskiej czy scenariusza. Przyznam, że gdyby nie Rozszerzone Uniwersum to dawno temu już walnąłbym tym światem w cholerę.

starwarsepisodeiiattackoftheclonesclones2

Na wieść, iż Lucas sprzedał prawa do Gwiezdnych Wojen Disney’owi widziałem różne reakcje. Jedni podnieśli lament, że Disney pogrzebie do reszty ich ukochane uniwersum. Inni odetchnęli z ulgą, iż Lucas już więcej nie będzie już niepotrzebnie mieszał. Osobiście zasmuciła mnie wiadomość o zamknięciu LucasArts (i tym samym zawieszeniu prac nad SW 1313 na które bardzo czekałem) oraz anulowanie kontynuacji Clone Wars. Możecie zapytać po co o tym rozpowiadam skoro to już są stare sprawy z przed paru miesięcy. Otóż zainspirował mnie poniższy film-apel do reżysera nadchodzącego Epizodu VII, J. J. Abramsa.

Bardzo fajnie wykonany, przekaz jest jasny i cała produkcja zyskała nieco popularności. Zgadzam się z zasadą trzecią, bowiem midichloriany były strasznie głupim i wymuszonym wytłumaczeniem czegoś co jest integralną częścią Gwiezdnych Wojen, niewyjaśnionego mistycyzmu, który separuje tą serię od twardego science fiction bez odzierania go z futurystycznego uroku. Zasada czwarta to zło konieczne i źle realizowana polityka wciągania w uniwersum najmłodszych. O Abramsa się tutaj nie martwię, bo patrząc po nowych Star Trekach, spodziewam się dowcipkowania, oślepiania efektami specjalnymi, ale raczej nie nowego Jar Jar Binksa. Gorzej z Mrocznymi Lordami w Zarządzie. Może być tak, że nadzorca z Disneya zażąda żeby rolę w filmie dostał Darth Miki, a takiej przeszkody nawet Mistrz Yoda nie usunie. Trzymam kciuki, żeby podeszli do tego rozsądnie i z umiarem.

Second_Battle_of_Kessel

W zasadzie największe pretensje mam do pierwszych dwóch zasad. Wczytując się w książki opisujące lata po pokonaniu Imperium, formowanie Nowej Republiki, odrodzenie Zakonu Jedi, widać, że w zależności od bohatera zmienia się ton i tematyka opowieści. Gdy bohaterami są Jedi na podium stają tajemnice Mocy, konflikt Jasnej i Ciemnej Strony, wewnętrzna walka z pokusami i konsekwencje ulegania im. Gdy bohaterem jest Leia, jesteśmy świadkami politycznych intryg oraz doświadczamy wzlotów i upadków Republiki jako systemu politycznego. Natomiast gdy stery przejmuje Han Solo mamy do czynienia z tym o czym mówi autor filmu – z westernem, brudnym pograniczem pełnym przygód i niebezpieczeństw. No i nie zapominajmy o wszechobecnym, galaktycznym konflikcie zbrojnym. Dlatego zamknięcie całego uniwersum wyłącznie w stwierdzeniu “GW to western” wydaje mi się dość krzywdzące i sprawia wrażenie, że autor po prostu nie lubił prequeli, bo było za dużo polityków i Jedi, a za mało Hana Solo.

the empire strikes back star wars mark hamill darth vader

Jaki byłby mój idealny Epizod VII? Niech niczym Mistrz Jedi zachowuje równowagę. Chciałbym, żeby zawierał stosowną ilość polityki właściwej odbudowywaniu Republiki po przegranej Imperium. Chciałbym, żeby były efekciarskie walki, zarówno w kosmosie jak i na miecze świetlne, ale bez dedykowania całego filmu choreografowi pojedynków. Niech będzie “pogranicze”, bo żaden film z serii nie ucierpi jeśli dorzuci się sprytnego, wygadanego przemytnika o złotym sercu. Wręcz przeciwnie.  Chciałbym, żeby był rozsądnie dawkowany humor – tak, żeby było z czego się pośmiać, ale żeby film nie stał się totalną komedią. Niech będzie świadomy tego do kogo chce trafiać. Jeśli mają być elementy dla dzieci to niech będą, ale nic na siłę, żeby nie robiły z dziatwy, a tym bardziej nas, głupców. No i najważniejsze. Chciałbym, żeby Epizod VII przekazywał sens walki dobra ze złem. Żeby pokazywał konsekwencje złych czynów popełnianych nawet w dobrej wierze, ale uświadamiał widzowi, że nie jest za późno by zadośćuczynić za swoje winy i wrócić na Jasną Stronę Mocy.

Źródła:

1. Ikona wpisu – Darth Malgus: http://static.comicvine.com/uploads/original/8/84761/2392032-darth_malgus_7.jpg

2. Atak Klonów: http://healed1337.files.wordpress.com/2012/10/starwarsepisodeiiattackoftheclonesclones2.jpg

3. Druga bitwa o Kessel: http://media.moddb.com/images/groups/1/2/1088/Second_Battle_of_Kessel.jpg

4. Luke i Vader: http://2.bp.blogspot.com/-DZN6vn7oyPQ/T3kIwP0-4fI/AAAAAAAABhQ/o0jZQJpEvco/s1600/the+empire+strikes+back+star+wars+mark+hamill+darth+vader.jpg

Dlaczego OddSphere jest jakie jest…

screenshot_2013-05-05-13-47-53

Zajmujący się tematyką MMORPG serwis Massively niedawno do swojej, nazwijmy to, ramówki wprowadził cykl tekstów pt. “Dlaczego opisujemy to co opisujemy”. Pierwszy artykuł z tej serii powstał na kanwie fali krytyki z jaką serwis się spotkał po recenzji niesławnego, azjatyckiego MMORPG zatytułowanego Scarlet Blade. O tej grze można by opowiadać równie długo (jak ktoś chce to niech zaprzyjaźni się z Google, ale ostrzegam – gra jest 18 i wzwyż) jak o tym czy decyzja rozdmuchiwania gry bazującej wyłącznie na ero-marketingu jest rozsądnym posunięciem czy może chwytem pod publikę i niepotrzebnym nakręcaniem sensacji, bo “Cycki Online”. Może kiedyś poruszę temat negliżu w grach, jednak na chwilę obecną najbardziej zależy mi na inspiracji z tekstu “dlaczego robię to co robię”.

1337299935379
Enterprise-F, okręt klasy Odyssey, bo STO mi się jeszcze nie znudziło

29 kwietnia wybił równo rok od założenia OddSphere. Przez ten rok blog nie ruszył szczególnie do przodu, ale też nie zapadł się kompletnie pod ziemię, co uważam za swoisty sukces. Pewne teksty pisało mi się łatwiej, inne dużo trudniej. Ostatecznie ciężko mi stwierdzić do czego mam największą smykałkę, ale wiem, że najbardziej lubię swoje osobiste teksty o grach i pisaninę o MMORPG niż ściśle recenzje filmów czy gier. Kwiecień tego roku wiązał się z opłaceniem domeny, jak również z paroma eksperymentami. Od 8 kwietnia strona korzysta wreszcie z Google Analytics, z którym się przeprosiłem po tym jak stwierdziłem, że dotychczasowy system nie radził sobie z wszelakimi botami – owszem odwiedzin zaliczał więcej, ale przede wszystkim były to automaty starające się sprzedać na moim blogu podróbki torebek Gucci, zainteresować czytelników jednorękim bandytą lub porno. Natomiast co Analytics wskazuje? Iż dni bez wpisu to ok. 0 – 10 odwiedzin unikatowych użytkowników, natomiast dni z wpisem ok. 10-15. Wpis cieszący się największym zainteresowaniem to ostatni tekst – “6 powodów dla których warto grać w Neverwinter”. Odnotujcie to.

Również 8 kwietnia założyłem ankietę, która została wypełniona przez czterech czytelników. Tak jest, czterech. Powiem więcej, wiem kto i jak odpowiedział, bo ankietowanych znam osobiście i rozmawiałem z nimi o tym indywidualnie. Tyle jeśli chodzi o anonimowość. Zgodnie z podsumowaniem ankiet, najbardziej interesująca tematyka na OddSphere to stare, klasyczne gry. Zaraz potem idą gry indie oraz filmy, przedostatnie są felietony. Zaledwie jedna osoba czyta OddSphere dla tekstów o MMORPG. Wróćcie teraz pamięcią do końcówki poprzedniego akapitu, który tekst ma najwięcej wyświetleń oraz która tematyka gości na łamach bloga najczęściej.

star_trek_away_team_215637
A może by tak opisać…

Tym samym docieram do podsumowania roku działalności, wszystkich tekstów, ankiet, statystyk i odpowiedzi na tytułowe pytanie. Pomijając oczywisty cel zgarnięcia jak największej rzeszy czytelników, Massively recenzuje ewidentnie złe i obraźliwe dla pewnych osób gry z poczucia, iż zamiatanie pewnych tematów pod dywan jest “większym z dwoja złego”. Gra jest, zainteresowanie jest, to wypadałoby coś o niej napisać, nawet jeśli pewien procent czytelników przyrówna ich do Faktu o MMORPG. Jak to ma się do mnie? Cóż, ciężko mi stwierdzić czego moi czytelnicy tak naprawdę chcą. Ankiety wskazują starocie, filmy i indie, jednak jeśli mamy się kierować statystyką Google to mówimy tutaj zaledwie o 1/3 czytelników. Z drugiej strony są to osoby, które przynajmniej pofatygowały się, żeby wypełnić ankietę i wyrazić swoją opinię na temat bloga, czyli wykazują nieco większy stopień zaangażowania niż reszta. Mógłbym się bić z myślami jak poprowadzić dalej tego bloga, jednak czy ma to jakiś sens? OddSphere dalej jest czysto hobbystyczno-terapeutyczną zabawą, którą prowadzę dla siebie i garstki osób, które mają jeszcze cierpliwość mnie czytać (swoją drogą mój ewidentny brak zdolności promocyjnych poruszę zapewne w jednym z przyszłych wpisów), dlatego, jeśli nie doznam nagłego olśnienia, będę pisał tak jak dotąd. Filmy i seriale to nie moja działka – czas, którego nie spędzam z narzeczoną, przeznaczam na gry, więc nie śledzę produkcji kinematograficznych. Zresztą nie jestem fanem biernych mediów – wolę książki, które angażują wyobraźnię czy gry, które wymagają interakcji. W świecie indie odczuwam posuchę – aktualnie nie znalazłem produkcji, które by mnie olśniły i wciągnęły na dłużej. Natomiast cholernie wygodnie pisze mi się o MMORPG i coraz pewniej czuję się w tekstach typu “Refleksja pod wpływem gry”. MMORPG może nie są szczytem oryginalności i rozrywki intelektualnej, jednak odczuwam pewien kryzys w stosunku do gier offline. Jakiż to kryzys? Otóż pozostawiają zbyt duży niedosyt. Ostatnią satysfakcjonującą grą offline w jaką grałem jest Skyrim, bo przygoda nie kończy się po paru szybkich partiach. Ba, gra może trwać tygodniami, miesiącami. Temu MMORPG ma równie silne przyciąganie – rozgrywka trwa długo, regularne dodatki dostarczają nowych opcji, a edytory misji takie jak Foundry…cóż, zabawa trwać może bez końca. Dlatego piszę o tym o czym piszę – recenzje gier “pograj parę godzin, skończ, opisz, zapomnij” zostawiają pustkę, a ja wolę jednak zagościć w danym świecie nieco dłużej. Co o tym sądzicie?

PS. Co sądzicie o nowym stylu wrzucania grafik do wpisów? Zostać przy wyśrodkowanych większych grafikach z etykietami czy wrócić do przylepionych z lewej/prawej do tekstu mniejszych grafik?

Źródła:

1. Kapłanka w Neverwinter: zrzut ekranu własny

2. Enterprise-F, Odyssey class: http://images-cdn.perfectworld.com/www/pictures/1337299935379.jpg

3. Star Trek Away Team: http://www.wescoregames.com/dynimgs/games/pc-star-trek-away-team/star_trek_away_team_215637.jpg

Marsz romulański

1364410692823

Maj będzie miesiącem MMORPG aktywnym – open beta Neverwinter ruszy, na dobre i na złe, pełną parą, a Star Trek Online doczeka się pierwszego dodatku – Legacy of Romulus. Oczywiście do momentu premiery jeszcze sporo czasu zostało, ale już w zeszły piątek otrzymałem od Cryptic Studios maila zapraszającego do wypróbowania zmian jakie czekają wszystkich graczy, a w szczególności nowej mini-frakcji romulańskiej. Jak zachęcali, tak zrobiłem.

bd0ab0060925aba33c49139c23732e311366224539Pierwsze wrażenie z uruchomienia klienta gry na testowym serwerze to szok wywołany drastyczną zmianą wyglądu interfejsu użytkownika. Plotki i szczątkowe informacje o przebudowie UI krążyły już od dłuższego czasu, jednak dopiero teraz gra doczekała się kompletnej zmiany wizualizacji kontrolek. Niestety, przebudowa ta wzbudza we mnie mieszane uczucia. Ewidentnym plusem jest wprowadzenie wyboru spośród paru różnych kolorystyk, niezależnie od frakcji do której należy postać oraz zbliżenie wyglądu okienek do klasycznego trekowego interfejsu LCARS, na szczęście bez orgii kolorów jakie widzieliśmy w serialach. Jeśli ktoś grał postacią po stronie Imperium Klingońskiego zapewne pamięta “przyjemny”, ostro czerwony kolor okienek. Na szczęście nowy dodatek pozwoli odpocząć naszym oczom. In minus oceniam natomiast wygląd ikonek, które są brzydkie i niedbale wykonane. Interfejs wygląda bardziej minimalistycznie i zdecydowanie trochę czasu minie nim do niego przywyknę.

2013-04-20_00007Po stworzeniu romulańskiej pani inżynier przystąpiłem do samouczka. Akcja “Z popiołów”, pierwszego wątku romulańskiego, rozpoczyna się na dwa tygodnie przed atakiem Borga na kolonię Vega, czyli początkiem wątku Federacji. Po katastrofie, która zniszczyła Romulusa (komiks: Star Trek Countdown, film: Star Trek z 2009 roku) Imperium jest w rozsypce, a władza aktualnie leży w rękach Cesarzowej Seli i Tal Shiar – romulańskiej organizacji wywiadowczej. Brutalne rządy nie są w smak wielu obywatelom, którzy chcieliby żyć we względnym spokoju w galaktyce ogarniętej wojną między Federacją i Klingonami. Nasza postać jest jedną z nich. Oczywiście Tal Shiar nie akceptuje dysydentów, dlatego zamieszkiwana przez nas kolonia na Virinat zostaje zaatakowana przez tajemniczych sojuszników Imperium Romulańskiego. Nasza postać na szczęście salwuje się ucieczką i wchodzi w posiadanie starego, opuszczonego okrętu zaczynając cały wątek fabularny, w którym zmierzymy się z Selą, przywódcą Tal Shiar Hakeev’em, jak również odkryjemy planetę, która stanie się siedzibą nowo utworzonej Republiki Romulańskiej. Pozwolę sobie w tym momencie zaznaczyć, że jeśli jest rasa, której mam już serdecznie dość w tej grze to są to właśnie Romulanie. Sezon 7 był praktycznie cały poświęcony tej rasie i rozłamowi jakiego doświadczyła, a w nadchodzącym dodatku staną się grywalną frakcją ze sporym wątkiem fabularnym. Ile można!? Okazuje się, iż dużo, gdyż, paradoksalnie, historie poświęcone Romulanom są jednymi z lepszych w grze. Nie inaczej jest z “Z popiołów”, które wciągnęło mnie niesamowicie – dawno tak dobrze się nie bawiłem przy fabule Star Trek Online.

2013-04-21_00011Romulanie to przede wszystkim smaczki. Fabuła od początku wciąga i widać, że Cryptic włożyło w tą frakcję więcej wysiłku niż w przypadku KDF, które swoją drogą też czeka wzbogacenie o nowe wątki. Nasza postać zdobywa po drodze kolejnych oficerów, którzy uczestniczą w fabule i są głównym źródłem dialogów, co jest miłe w porównaniu z dotychczasowymi bezosobowymi załogantami. Niestety jeszcze nie jest to moja wizja przeniesienia bogatych relacji interpersonalnych z seriali w świat gry, ale jest to krok naprzód. Okręty romulańskie są estetyczne i wyróżniają się na tle okrętów KDF i floty specjalnym rdzeniem opartym na osobliwości (singularity) napędzającej cały okręt. Owa osobliwość zapewnia nam dostęp do wyjątkowych umiejętności, których siła zależy od stopnia naładowania rdzenia.

2013-04-21_00009Ku rozpaczy niektórych graczy, Romulanie nie będą mieli dedykowanych flot i stacji kosmicznych – na 10 poziomie, postać jest zmuszona wybrać czy zawrze sojusz z Federacją czy Klingonami. W zależności od decyzji otrzymujemy dostęp do nowych mundurów i wybranych okrętów sojusznika. Również floty, które będziemy tworzyć lub do których dołączymy muszą należeć do wybranego stronnictwa. Wiele osób krytykowało tą decyzję, jednak osobiście się z nią zgadzam. Dodawanie kolejnej, samodzielnej frakcji, która, nie oszukujmy się, nie dorastałaby do pięt zawartości oferowanej członkom Gwiezdnej Floty, byłoby strzałem w kolano. Wystarczy, że członkowie KDF wciąż płaczą o nowe okręty i misje. Poniekąd słusznie. Dodatkowo dzielenie czasu gry na trzecią frakcję i projekty zupełnie nowej floty…cóż, takiego poziomu masochizmu to ja jeszcze nie osiągnąłem, dlatego cieszę się, że będę mógł dołączyć do istniejących flot. W ramach tej bety moja Romulanka zawarła sojusz z Imperium Klingońskim.

2013-04-20_00010Na szczęście dwie główne frakcje również dostaną dodatkowe wątki fabularne i smaczki w stylu zupełnie przerobionego systemu cech postaci oraz nowego elementu wyposażenia okrętu – rdzenia warp. Podczas gdy rdzenie Romulan zapewniają specjalne umiejętności, rdzeń okrętu Floty czy KDF zapewnia bonusy do określonych statystyk okrętu, np. szybkości regeneracji osłon. Na koniec wspomnę o dodaniu nowej Reputacji związanej w całości z Tholianami – każda misja na planecie Nukara będzie teraz zapewniać Nukara Marks, które będziemy mogli wykorzystać na realizację projektów zapewniających specjalne zestawy przedmiotów i umiejętności. Jako, że nie trawię powtarzania wielokrotnie tej samej zawartości, wprowadzony w Sezonie 7 system reputacji wzbudza we mnie sporą niechęć. Mam jednak nadzieję, że tym razem Cryptic zapewni nam smaczki w stylu reputacji romulańskiej, w której każdy osiągnięty poziom wiązał się z krótkim wątkiem fabularnym.

2013-04-24_00004Na koniec pozostaje pytanie: Czy warto czekać na Legacy of Romulus? Zależy. Dodatek nie zapowiada jakichś rewolucyjnych zmian, raczej remedia na parę dotychczasowych bolączek, więcej tego samego i kilka drobnych nowości. Mimo tego wątek romulański jest ciekawy i dla mnie był powiewem świeżego powietrza w nieco stęchły schemat Star Trek Online, a zmiany typu przebudowa systemu cech i rdzenie warp mogą być zwiastunem większych (notabene dawno temu obiecanych) innowacji w mechanice gry. Jeśli ktoś nie znosi wizji Star Treka według Cryptic Studios to niech raczej odpuści sobie ten dodatek – nie ma w nim nic na tyle szczególnego, co mogłoby zmienić opinię na temat gry. Całą resztę, zarówno osoby chętne rozpocząć przygodę z STO, jak i starych wyjadaczy, których ciekawość gna za czymś nowym – zapraszam!

2013-04-20_00005
2013-04-20_00006
2013-04-20_00007
2013-04-20_00008
2013-04-20_00010
2013-04-20_00011
2013-04-21_00001
2013-04-21_00002
2013-04-21_00003
2013-04-21_00004
2013-04-21_00008
2013-04-21_00009
2013-04-21_00011
2013-04-21_00013
2013-04-24_00002
2013-04-24_00004
NextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnailNextGen ScrollGallery thumbnail

Źródła:

1. Art Legacy of Romulus: http://images-cdn.perfectworld.com/www/pictures/1364410692823.jpg

2. Nowe UI: http://images-cdn.perfectworld.com/www/bd/0a/bd0ab0060925aba33c49139c23732e311366224539.jpg

3. Pozostałe: własne zrzuty ekranu

Trek prosto w ciemność

5d1045d463e832d9bbaa8bc7f6e681c89aa4437d

Dzisiaj na profilu Star Treka na FB pojawił się zwiastun najnowszego filmu z gatunku gwiezdnej wędrówki, mianowicie Star Trek into Darkness. Jest to drugi film, po Star Trek z 2009 roku, osadzony w alternatywnym uniwersum, które powstało w wyniku…jak nie wiecie czego to albo obejrzyjcie film albo sięgnijcie po jakąś wikipedię czy coś. Tutaj spoilerów nie będzie, dlatego jak już uzupełnicie braki obejrzymy razem zwiastun:

Czytaj dalej

Dogorywający nerd-kapitan wprost z piwnicy (i nieco wieści STO)

Się uśmiałem przy tym, zwłaszcza jak mamusia zaczęła mówić po klingońsku. Nie mieszkałem w piwnicy – moi rodzice nigdy by się na to nie zgodzili, a poza tym w ich piwnicy ciężko jest stanąć prosto, o spaniu czy siedzeniu nie wspominając. Nie mam kostiumu Klingona (a szkoda) i nikt do mnie “Kapitanie” nie mówił, chyba, że w kontekście wygłaszanych czasem przeze mnie oczywistych oczywistości. Niestety nigdy też nie byłem na konwencie trekowym. Fandom tego uniwersum w Polsce…jakiś jest. Niestety Star Trek nie jest tu tak popularny jak, np. Gwiezdne Wojny, a brak nowych, ciekawych produkcji osadzonych w świecie Treka nie sprzyja odświeżeniu nurtu. Z drugiej strony, boję się, że przy obecnej modzie jaka panuje wśród seriali dostalibyśmy coś mało strawnego. Nie zrozumcie mnie źle – jak bardzo kocham klasyczne seriale i motywy Star Treka, tak rozumiem, że czasy się zmieniły i uniwersum musi w jakiś sposób iść z duchem czasów. Jednak seriale dawały z reguły radę zrównoważyć główny wątek odcinka z odpowiednim poziomem pokładowego dramatu i mało zrozumiałego technobełkotu. Współcześnie bałbym się, że dostalibyśmy dramę przeplataną z dramą w uniformach Gwiezdnej Floty, bo to się teraz sprzedaje. Poza tym też nie sądzę, żeby jeden serial był w stanie rozruszać polski fandom. Star Trek u nas nie chwycił tak mocno jak w Stanach, a Jedi/Sith zawsze byli bardziej trendy niż oficerowie Gwiezdnej Floty. Sam nie wiem co byłoby potrzebne, żeby ST u nas rozkwitło, jeśli jednak ktoś uwielbia Star Treka i chciałby żeby ten temat gościł częściej na OddSphere niech da znać – zrobimy sobie tutaj mały bastionik trekkies.

 

 

Czytaj dalej

To boldly go where many players go everyday

Nie każdy lubi MMORPG. Ba, znam ludzi, którzy twierdzą, że ten gatunek to potwarz zarówno dla RPG, jak i dla gier wideo ogółem. Jednak mimo krytyki, jest to bardzo popularna forma rozrywki i choć boli mnie trochę brak rozbudowania na aspekcie role-playing to sam też lubię grać w tego typu gry. Nie każdy lubi Star Treka. Seriale i ich fani wielokrotnie zbierali cięgi, do tego stopnia, że deklarowanie sympatii do tych produkcji wiązało się kiedyś ze stygmatem społecznego wyrzutka. Jednak dla mnie Star Trek to istotna część dzieciństwa, gdy z wypiekami na twarzy śledziłem losy statku U.S.S. Enterprise (NCC-1701-D) pod dowództwem kapitana Jeana-Luca Picarda. Zatem jak przedstawia się połączenie tych dwóch gatunków w postaci gry Star Trek Online, autorstwa Cryptic Studios? Oto moje spostrzeżenia.

Czytaj dalej