Gracze biografię piszą

adnd4e

Wracając w piątek z pracy naszło mnie na wspominki, a propos sesji RPG w jakich brałem udział i doszedłem do nieco wstydliwego wniosku, że moje zaangażowanie podczas tworzenia opisu postaci było z reguły odwrotnie proporcjonalne do tego jak poważny był ton sesji. Najlepiej wspominam moich humorystycznych, chaotycznych bohaterów, bo prowadzenie ich było dużo ciekawsze i angażujące niż „typowego wojownika #3”.

Czytaj dalej

To nie kurnik, to stacja bojowa!

Logo

Ech, pamiętam jakby to było wczoraj. Świeżo założone konto, ledwie garstka znajomych, pierwszy, nieśmiały kontakt z “Lubieniem tego” i „Udostępnianiem” czego się tylko da. Ten moment, gdy nieświadomie stawiałem pierwsze kroki na Facebooku. Oczywiście jako, że bardzo lubię gry, szybko zostałem wciągnięty we wszelakie gry facebookowe i to bodajże z winy Ravena, który akurat grał w coś co się zwało Ponzi, Inc. Potem poleciały wszelakie cośtam-ville i nie tylko, aż nadszedł moment, iż osiągnąłem nasycenie. Miałem już serdecznie dość budowania kurników, gnębienia i bycia gnębionym powiadomieniami “dorzuć cegłę” znajomych i chyba najbardziej niesatysfakcjonującym, z braku lepszego słowa, progresie w świecie gier. Pousuwałem co się dało i tyle. Aktualnie, jeżeli jest jedna rzecz, na którą mogę narzekać po zmianie telefonu na Nokię Lumię 920 z Windows Phone na pokładzie to brak fajnych gier. Sklep WP wieje nudą, klonami Temple Run i tower defence’ami. Dlatego, gdy me patrzałki  dostrzegły w Sklepie grę pt. Star Wars: Tiny Death Star, od razu ją zainstalowałem. 

Czytaj dalej

GramOddSpherefon, cz. 1

Tavern

Rola muzyki w grach jest nieoceniona. Dobrze skomponowany utwór ubogaca scenę, wzbudza w nas wzruszenie, smutek lub wolę walki. Natomiast muzyka zła potrafi zepsuć odbiór wydarzeń, nawet zniechęcić do całej gry. W serii wpisów “GramOddSpherefon” skupię się na pierwszym przypadku, a kolejność będzie zupełnie przypadkowa.

1. Jeremy Soule, Skyrim – Town 3

Moja znajomość z serią Elder Scrolls zawsze była dość skomplikowana. Morrowind oczarował mnie klimatem wyspy, architekturą, ale mechanika zniechęcała mnie na tyle, że nie zaszedłem zbyt daleko. Oblivion był już dla mnie bardziej grywalny i choć mechanika uległa zbytniemu uproszczeniu, to byłbym skłonny grać…gdyby nie nudny do bólu, sztampowy świat fantasy. Każda kolejna wioska kopiuj-wklej napawała mnie coraz większym obrzydzeniem, aż w końcu Oblivion poszedł w odstawkę. Nauczony tymi doświadczeniami bardzo sceptycznie podszedłem do szału na Skyrim i dopiero za namową znajomego postanowiłem dać tej grze szansę.  Nie zawiodłem się – gra bardzo szybko urzekła mnie zarówno mechaniką jak i pięknym światem, jednak już wcześniej mój entuzjazm do Elder Scrolls wypalał się równie szybko niczym się pojawił dlatego wyszczególniłem powyższy utwór jako ten, który przypieczętował moją znajomość z piątą grą z serii. W sumie stało się to zupełnie przypadkiem, bowiem, gdy przekroczyłem bramy miasta Whiterun i poczyniłem moje pierwsze kroki w stronę siedziby Jarla Balgruufa, nie zwracałem uwagi na przygrywającą delikatnie w tle muzykę. Dopiero po jakimś czasie zatrzymałem się by wsłuchać się w tą piękną melodię i w pełni poczułem atmosferę miasta, bezpiecznej przystani w ogarniętym wojną, atakowanym przez smoki Skyrim.

2. Ben Houge, Arcanum – Główny motyw

Mimo błędów i paru dziwnych rozwiązań, Arcanum: Of Steamworks and Magic Obscura, jest najlepszym steampunkowym cRPG. No dobra, w sumie nie ma szczególnie konkurencji na tym polu, ale i tak – jest to bardzo solidna i wciągająca produkcja, która mocno steampunkowym klimatem stoi. A skoro o owym klimacie mowa, to trzeba wspomnieć o głównym motywie muzycznym, który towarzyszy nam podczas szczegółowego tworzenia postaci. Myślę, że ten utwór najlepiej streszczają słowa maskotki tego bloga: Fabulous, Dear Sir!

3. Kevin Manthei, Star Trek Online – New Romulus

Jak już wspominałem w  moim tekście o STO, muzyka w grze jest dobra – nie jest porywająca na miarę filmowych kompozycji, ale też nie odrzuca podczas rozgrywki. Mimo, że osobiście wolałbym, aby muzyka miała bardziej serialowo-filmowy ton, to zdarzają się świetne utwory. Jednym z nich jest przeoczony przeze mnie motyw muzyczny Nowego Romulusa. Co tu dużo mówić, jest to świetna kompozycja, rewelacyjnie oddająca atmosferę obcego, niezbadanego świata na którym świeżo upieczona Republika Romulańska chce zbudować nowy dom.

4. Alec Holowka, Aquaria – Above (The Veil)

Zdecydowanie nie kryję się ze stwierdzeniem, że pod względem wrażeń estetycznych Aquaria jest jednym z moich ulubionych tytułów. Nie kryję się również z tym, że moim ulubionym fragmentem z całej gry jest dotarcie do lokalizacji zwanej The Veil, kiedy główna bohaterka Naija, wyskakuje z wody by pierwszy raz w życiu doświadczyć świata znajdującego się nad wodą. Czas zwalnia, Naija dzieli się z nami wrażeniami, a dotychczasowa muzyka przechodzi w powyższy, niesamowity utwór. Kolejne pół godziny spędziłem na pływaniu w kółko, wyskakiwaniu z wody i wsłuchiwaniu się…

5. Jeremy Soule, Star Wars: Knights of the Old Republic – Bastilla’s Theme

Jeremy Soule to kompozytor, którego śmiało możemy określić mianem Midasa muzyki gier – jego kompozycje to uczta dla zmysłów. Oczywiście nie każdego może przekonać bogaty dorobek tego pana, ale niech za świadectwo jego umiejętności świadczy fakt, że udało mu się wejść w pełen kultowych kompozycji świat Gwiezdnych Wojen i stworzyć utwór, który śmiało rywalizuje z kunsztem Johna Williamsa. Motyw muzyczny Bastilli Shan jest melancholijny i niepokojący, jednak czuć w nim również nadzieję. Nadzieję na zwycięstwo i na…odkupienie…zresztą zagrajcie sami, gra jest świetna.

Na tym zakończę pierwszą część GramoOddSpherefonu, ale nie martwcie się, mam jeszcze sporo utworów o których chciałbym napisać.

Źródło:

1. Ikona wpisu, tawerna: http://www.gamingtruth.com/wp-content/uploads/2011/11/Tavern.jpg

Co w MMO piszczy?

1380304082362

W ramach odpoczynku od “poważniejszych” tematów, przedstawiam wam garść wieści i spostrzeżeń odnośnie MMORPG, które śledzę.

NEVERWINTER – Z NASZYCH POŁĄCZONYCH MOCY…

Feywild

Dnia dzisiejszego Cryptic dokona połączenia swoich trzech serwerów (Beholder, Mindflayer i Dragon) w jeden “super serwer”. Teoretycznie nie ma się czego bać. Niby w Star Trek Online  też jest tylko jeden główny serwer. Niby developerzy mówili o takim połączeniu jeszcze przed open betą. Mimo to informacja o redukcji serwerów w MMORPG w które gram zawsze włącza u mnie czerwoną lampkę z napisem “Źle się dzieje”. “Super serwer” to po prostu nadużywane, marketingowe określenie dla pojedynczego serwera, a liczba graczy spadła na tyle, że utrzymywanie trzech osobnych serwerów się nie opłaca. Ciężko powiedzieć jak faktycznie jest, bowiem producent nigdy nie przyzna się do kiepskiej sytuacji…no chyba, że jest już bardzo, bardzo źle. Lubię Neverwinter, dlatego trzymam kciuki, żeby łączenie serwerów było po prostu łączeniem serwerów, a nie łabędzim śpiewem tej produkcji.

GUILD WARS 2 – DO KTÓREGO RAZU SZTUKA?

Guild-Wars-2-11

Kolejny testowy okres Guild Wars 2 śmignął mi koło nosa. Za każdym razem powtarzam sobie, że zainstaluję i spróbuję. Słyszałem o tej grze dużo dobrych opinii i w zasadzie brak negatywów w formie innej niż “jest to fajna, ładna gra, ale dość monotonna”, dlatego kusi mnie, żeby spróbować czy faktycznie jest warto. Niestety zawsze, gdy już testowy weekend się zacznie mam coś lepszego do roboty. Nigdy nie wiązałem z tym tytułem jakichś szczególnych planów, bowiem mam dość MMORPG w które mogę grać i zaspokajają one moje potrzeby odnośnie tego typu gier, dlatego zaczynam odbierać ten brak czasu jako znak, żeby odpuścić sobie Guild Wars 2. Dlatego pytam Was, drodzy czytelnicy: Warto dać tej grze szansę?

STAR TREK ONLINE – PRZYNĘTA NA MALKONTENTA

dysonsphere01-resized

Będę szczery. Od dłuższego czasu mój kontakt z Star Trek Online wygląda następująco: logowanie, wybór postaci, ładowanie obszaru, szybkie przypomnienie co mam robić, rezygnacja, brak motywacji do gry, wyłączenie klienta. Trwa to mniej niż 10 minut, co jest smutne, gdyż mowa o grze, którą bardzo doceniam i wciąż uważam za jedno z najlepszych MMORPG w jakie grałem. Niestety nie mam sił by dalej walczyć o Republikę Romulańską lub polować na wyposażenie dla mojego Federacyjnego krążownika. Mógłbym podać wiele powodów takiej sytuacji, o jednym chciałbym nawet szerzej napisać kiedyś. Niedawno silnie się obawiałem, że na tym najprawdopodobniej zakończy się moja znajomość z MMORPG w ukochanym uniwersum, jednak szuje z Cryptic zdołały zainteresować mnie dwiema informacjami.

dysonspherebattlegroundresized

Po pierwsze – krążowniki to mój ulubiony typ okrętu w tej grze. Są wytrzymałe, dobrze uzbrojone i wszystkie okręty z numerem rejestru NCC-1701 są właśnie krążownikami. Niestety, granie krążownikiem jest nudne. Mimo licznego uzbrojenia są to okręty, które nie mogą się mierzyć z siłą ognia eskortowca. Skupienie na inżynierach sprawia, że kapitan krążownika posiada wiele umiejętności służących naprawie okrętu, ale nie ma w zasadzie żadnych fajnych umiejętności pozwalających na kontrolę pola bitwy, których po Wolkańskie uszy ma kapitan naukowy. Krążownik ma w zasadzie tylko być wytrzymałym, sunąć powoli przez pole bitwy, ściągać na siebie wrogi ogień oraz leczyć co się da. Na szczęście Cryptic postanowiło nieco rozszerzyć wachlarz umiejętności krążownika poprzez dostęp do 4 buffów. Tylko jeden z buffów może być aktywny w danym momencie, ale zapewnia to przynajmniej jakąś elastyczność w trakcie rozgrywki i być może żonglowanie buffami urozmaici rozgrywkę krążownikiem. Druga ciekawostka to nadchodzący Sezon 8, w którym wrócimy do znanego z ST: Voyager Kwadrantu Delta. Z tego co mówią, będziemy mieć okazję zbadać wnętrze Sfery Dysona zbudowanej przez rasę zwaną Voth. Tak jest, będziemy mogli latać okrętem kosmicznym wewnątrz gigantycznej sfery otaczającej gwiazdę. Brzmi to rewelacyjnie i mam nadzieję, że z nowym sezonem przyjdą nowe siły.

STAR WARS: THE OLD REPUBLIC – RED BARON…I MEAN, RED LEADER STANDING BY!

Co przychodzi nam do głowy, gdy słyszymy o “Gwiezdnych Wojnach”? No dobra, oprócz rycerzy Jedi, Mocy, mieczy świetlnych, Disneya i tego, że nie możemy wybaczyć Lucasowi Jar Jar Binksa. Mam na myśli monumentalne, pełne efektów bitwy kosmiczne! Jest to jeden z podstawowych elementów obecnych w produkcjach osadzonych w odległej galaktyce, jednak z jakiegoś powodu jedyne co Star Wars: The Old Republic było w stanie nam zaoferować to mało satysfakcjonujący, ograniczony, arcade’owy shooter. Cóż, na szczęście, Bioware postanowiło wreszcie odpowiedzieć na prośby graczy (przynajmniej w tym jednym aspekcie) i w zimie doczekamy się rozszerzenia wprowadzającego walki PvP budowanych przez graczy myśliwców! Boję się oczywiście, że w klasycznym stylu EAware gracz darmowy będzie mógł się zmierzyć z super nowoczesnymi maszynami innych graczy zaledwie 3 razy w tygodniu, siadając za sterami napędzanego na parę, łatanego taśmą klejącą myśliwca, ale łudzę się, że dostaniemy coś grywalnego i solidnie zaspokajającego uczucie nostalgii.

Źródła: 

1. Ikona wpisu: http://sto.perfectworld.com/media/screenshots

2. Neverwinter, Fury of the Feywild: http://images.geeknative.com.s3.amazonaws.com/wp-content/uploads/2013/08/Feywild.jpg

3. Guild Wars 2: http://media.pcgamer.com/files/2011/03/Guild-Wars-2-11.jpg

4. Star Trek Online, Sezon 8: http://www.blogcdn.com/massively.joystiq.com/media/2013/08/dysonsphere01-resized.jpg

5.  Star Trek Online, Sezon 8: http://www.blogcdn.com/massively.joystiq.com/media/2013/08/dysonspherebattlegroundresized.jpg

Epizod Abrams

2392032-darth_malgus_7

Jak już kiedyś wspominałem moją znajomość z fantastyką zawdzięczam tacie, który od lat młodzieńczych starał się zaszczepić we mnie zainteresowanie tą dziedziną. Wśród wielu filmów, które mój rodziciel wypożyczył dla mnie w pobliskiej wypożyczalni wideo była oryginalna trylogia Gwiezdnych Wojen. Krótko mówiąc byłem oczarowany. Niesamowite bitwy kosmiczne, walka dobra ze złem, miecze świetlne, czyli wszystko czego do szczęścia było potrzebne chłopcu zafascynowanemu fantastyką. W podstawówce kolega zapoznał mnie z Rozszerzonym Uniwersum i tak zaczęła się moja długa przygoda z książkami i grami osadzonymi w świecie Gwiezdnych Wojen. Niestety od tamtych czasów George Lucas podjął sporo kontrowersyjnych decyzji – rozgrzebywał oryginalne filmy po stokroć dodając niepotrzebne sceny no i stworzył trylogię prequeli, która mimo widowiskowości pozostawia wiele do życzenia w temacie gry aktorskiej czy scenariusza. Przyznam, że gdyby nie Rozszerzone Uniwersum to dawno temu już walnąłbym tym światem w cholerę.

starwarsepisodeiiattackoftheclonesclones2

Na wieść, iż Lucas sprzedał prawa do Gwiezdnych Wojen Disney’owi widziałem różne reakcje. Jedni podnieśli lament, że Disney pogrzebie do reszty ich ukochane uniwersum. Inni odetchnęli z ulgą, iż Lucas już więcej nie będzie już niepotrzebnie mieszał. Osobiście zasmuciła mnie wiadomość o zamknięciu LucasArts (i tym samym zawieszeniu prac nad SW 1313 na które bardzo czekałem) oraz anulowanie kontynuacji Clone Wars. Możecie zapytać po co o tym rozpowiadam skoro to już są stare sprawy z przed paru miesięcy. Otóż zainspirował mnie poniższy film-apel do reżysera nadchodzącego Epizodu VII, J. J. Abramsa.

Bardzo fajnie wykonany, przekaz jest jasny i cała produkcja zyskała nieco popularności. Zgadzam się z zasadą trzecią, bowiem midichloriany były strasznie głupim i wymuszonym wytłumaczeniem czegoś co jest integralną częścią Gwiezdnych Wojen, niewyjaśnionego mistycyzmu, który separuje tą serię od twardego science fiction bez odzierania go z futurystycznego uroku. Zasada czwarta to zło konieczne i źle realizowana polityka wciągania w uniwersum najmłodszych. O Abramsa się tutaj nie martwię, bo patrząc po nowych Star Trekach, spodziewam się dowcipkowania, oślepiania efektami specjalnymi, ale raczej nie nowego Jar Jar Binksa. Gorzej z Mrocznymi Lordami w Zarządzie. Może być tak, że nadzorca z Disneya zażąda żeby rolę w filmie dostał Darth Miki, a takiej przeszkody nawet Mistrz Yoda nie usunie. Trzymam kciuki, żeby podeszli do tego rozsądnie i z umiarem.

Second_Battle_of_Kessel

W zasadzie największe pretensje mam do pierwszych dwóch zasad. Wczytując się w książki opisujące lata po pokonaniu Imperium, formowanie Nowej Republiki, odrodzenie Zakonu Jedi, widać, że w zależności od bohatera zmienia się ton i tematyka opowieści. Gdy bohaterami są Jedi na podium stają tajemnice Mocy, konflikt Jasnej i Ciemnej Strony, wewnętrzna walka z pokusami i konsekwencje ulegania im. Gdy bohaterem jest Leia, jesteśmy świadkami politycznych intryg oraz doświadczamy wzlotów i upadków Republiki jako systemu politycznego. Natomiast gdy stery przejmuje Han Solo mamy do czynienia z tym o czym mówi autor filmu – z westernem, brudnym pograniczem pełnym przygód i niebezpieczeństw. No i nie zapominajmy o wszechobecnym, galaktycznym konflikcie zbrojnym. Dlatego zamknięcie całego uniwersum wyłącznie w stwierdzeniu “GW to western” wydaje mi się dość krzywdzące i sprawia wrażenie, że autor po prostu nie lubił prequeli, bo było za dużo polityków i Jedi, a za mało Hana Solo.

the empire strikes back star wars mark hamill darth vader

Jaki byłby mój idealny Epizod VII? Niech niczym Mistrz Jedi zachowuje równowagę. Chciałbym, żeby zawierał stosowną ilość polityki właściwej odbudowywaniu Republiki po przegranej Imperium. Chciałbym, żeby były efekciarskie walki, zarówno w kosmosie jak i na miecze świetlne, ale bez dedykowania całego filmu choreografowi pojedynków. Niech będzie “pogranicze”, bo żaden film z serii nie ucierpi jeśli dorzuci się sprytnego, wygadanego przemytnika o złotym sercu. Wręcz przeciwnie.  Chciałbym, żeby był rozsądnie dawkowany humor – tak, żeby było z czego się pośmiać, ale żeby film nie stał się totalną komedią. Niech będzie świadomy tego do kogo chce trafiać. Jeśli mają być elementy dla dzieci to niech będą, ale nic na siłę, żeby nie robiły z dziatwy, a tym bardziej nas, głupców. No i najważniejsze. Chciałbym, żeby Epizod VII przekazywał sens walki dobra ze złem. Żeby pokazywał konsekwencje złych czynów popełnianych nawet w dobrej wierze, ale uświadamiał widzowi, że nie jest za późno by zadośćuczynić za swoje winy i wrócić na Jasną Stronę Mocy.

Źródła:

1. Ikona wpisu – Darth Malgus: http://static.comicvine.com/uploads/original/8/84761/2392032-darth_malgus_7.jpg

2. Atak Klonów: http://healed1337.files.wordpress.com/2012/10/starwarsepisodeiiattackoftheclonesclones2.jpg

3. Druga bitwa o Kessel: http://media.moddb.com/images/groups/1/2/1088/Second_Battle_of_Kessel.jpg

4. Luke i Vader: http://2.bp.blogspot.com/-DZN6vn7oyPQ/T3kIwP0-4fI/AAAAAAAABhQ/o0jZQJpEvco/s1600/the+empire+strikes+back+star+wars+mark+hamill+darth+vader.jpg

SWTOR i jego „pain to play”SWTOR & the „pain to play” mode

Pozwolę sobie zamieścić tutaj mój dość długi komentarz na temat restrykcji jakie EAware planuje wprowadzić w Star Wars: The Old Republic dla darmowych graczy w nadchodzącym trybie free to play. Część pewnie widziała go na FB, ale może niektórym tak będzie wygodniej go czytać. Dość powiedzieć, że uważam, że mogli to zupełnie inaczej rozwiązać i takie stawianie wszędzie zakazów może (choć nie musi) okazać się zgubne. Czas pokaże. Tymczasem, enjoy:

I’ll allow myself to post my pretty long comment on the restrictions that EAware plans for free to play players in Star Wars: The Old Republic. Some of you might have seen it on Facebook, but maybe for some it will be more comfortable to read it here. I think they could’ve done in free to play a whole different way and blocking up everything can (but not necessarily will) end up in disaster. Time will tell. In the mean time, enjoy:

[quote style=”1″]I played both the 7 day trial and the 15 level trial after that. I loved the stories and dialogues and I’m thrilled to be able to play the full stories for free, because I couldn’t afford a subscription to play before, but I still think the f2p restrictions are pretty harsh. Restricting cargo holds, item quality, travel options is a bummer. Restricting endgame content is a REAL bummer, because practically when I finish the storylines I’m done with the game. Some would say “you don’t pay so shut up and/or don’t play”. Sure I don’t pay now, but that doesn’t mean I won’t pay LATER if the game grows on me. I’ve known situations like that with other games – adamant f2p players who finally felt that they would be playing the game for a long time so why not spend a few bucks on some extra bells and whistles? (take note of the word “extra”).

Besides – if I play and like it I will invite my friends to play i too. Therefore I give EA a batch of potential customers – a friend of mine that I invited to play another game bought a two month subscription. Sure it’s only two months, but once you spend money in a MMO game, you’re more likely to pay again and those were a few extra dollars that wouldn’t be there if I hadn’t liked the f2p gameplay and recommended it to my friend. Now multiply that by thousands of other players.

Sure I can pay for the cargo hold and item quality once and the problem will be gone, but on the other hand isn’t it better to reward than restrict? Lower the f2p restrictions a little to make free players want to log on regularly and don’t feel like the game is a pain unless you pay. Give the subscribed players extras and special gifts – they’ll feel good about supporting the game every month and f2p players might get tempted by the treasures a subscription holds. Right now the Cartel Market looks more like a mechanic for free players to take down all the “KEEP OUT!” signs that come with their lack of subscription or balance their gameplay with paying players because, they can’t craft, do operations or wear higher quality items.

This movie was posted on this profile before, and I think it shows marvelously how microtransactions and f2p should be implemented.

 

 

 

W tym polu wprowadź podpis do klipu wideo.

That being said I’ll definitely play the game as I think the stories are worth it and see if the restrictions are that hard if you want to focus strictly on the story gameplay. Sorry I had to break it down to a number of posts xD[/quote]

Source:

1. SWTOR logo: http://images.wikia.com/starwars/images/6/6d/SWTOR.jpg

Czytaj dalej

Dogorywający nerd-kapitan wprost z piwnicy (i nieco wieści STO)

Się uśmiałem przy tym, zwłaszcza jak mamusia zaczęła mówić po klingońsku. Nie mieszkałem w piwnicy – moi rodzice nigdy by się na to nie zgodzili, a poza tym w ich piwnicy ciężko jest stanąć prosto, o spaniu czy siedzeniu nie wspominając. Nie mam kostiumu Klingona (a szkoda) i nikt do mnie “Kapitanie” nie mówił, chyba, że w kontekście wygłaszanych czasem przeze mnie oczywistych oczywistości. Niestety nigdy też nie byłem na konwencie trekowym. Fandom tego uniwersum w Polsce…jakiś jest. Niestety Star Trek nie jest tu tak popularny jak, np. Gwiezdne Wojny, a brak nowych, ciekawych produkcji osadzonych w świecie Treka nie sprzyja odświeżeniu nurtu. Z drugiej strony, boję się, że przy obecnej modzie jaka panuje wśród seriali dostalibyśmy coś mało strawnego. Nie zrozumcie mnie źle – jak bardzo kocham klasyczne seriale i motywy Star Treka, tak rozumiem, że czasy się zmieniły i uniwersum musi w jakiś sposób iść z duchem czasów. Jednak seriale dawały z reguły radę zrównoważyć główny wątek odcinka z odpowiednim poziomem pokładowego dramatu i mało zrozumiałego technobełkotu. Współcześnie bałbym się, że dostalibyśmy dramę przeplataną z dramą w uniformach Gwiezdnej Floty, bo to się teraz sprzedaje. Poza tym też nie sądzę, żeby jeden serial był w stanie rozruszać polski fandom. Star Trek u nas nie chwycił tak mocno jak w Stanach, a Jedi/Sith zawsze byli bardziej trendy niż oficerowie Gwiezdnej Floty. Sam nie wiem co byłoby potrzebne, żeby ST u nas rozkwitło, jeśli jednak ktoś uwielbia Star Treka i chciałby żeby ten temat gościł częściej na OddSphere niech da znać – zrobimy sobie tutaj mały bastionik trekkies.

 

 

Czytaj dalej

Użyj Mocy…absolutnie za DARMO!

Jak już pewnie część z Was wie dotychczasowe plotki o tym, że Star Wars: The Old Republic przejdzie na hybrydowy model free to play okazały się prawdziwe i tej jesieni każdy będzie mógł pomachać mieczem lub postrzelać z blastera, bez opłat. Jeśli ktoś śledzi np. joystiq’a to zaskoczony nie będzie – w ciągu tych niecałych ośmiu miesięcy ilość graczy spadła z dwóch milionów do niecałego miliona. Patrząc po samych akcjach promocyjnych, czyli najpierw “Zaproś przyjaciela na 7 dniowy trial”, darmowe weekendy, darmowy miesiąc dla każdego kto osiągnie 50 level i niedługo po nich “Graj za darmo do 15-tego levelu”, widać jak na dłoni, że Bioware potrzebuje solidnego zastrzyku nowych graczy. O ile wcześniej nie wierzyłem, że kiedyś taka chwila nadejdzie, tak po wywiadzie z Lead Designerem byłem już pewien, że SWTOR w wersji free to play to tylko kwestia czasu. Jednak nawet za darmo, czy warto spróbować świata Star Wars: The Old Republic?

Czytaj dalej